14 obserwujących
142 notki
84k odsłony
217 odsłon

Co w trawie piszczy, czyli nocna zmiana, dzienna zmiana?

Wykop Skomentuj2

Gdy wracałem z lokalu wyborczego, usłyszałem nagle dobiegający z trawy pisk. Zatrzymałem się, wróciłem  zacząłem nasłuchiwać uważnie. 

Piii, piii. Po chwili znowu: Piii, piii. 

Zaraz, zaraz. Pi = 3,14. Dwa razy pi, to dwa razy 3,14, czyli 6,28. 

Gdyby KO dostała 6,28 więcej, to... do rządu by musiała wejść część Konfederacji, tzn. narodowcy. 

Wpływać na kształt rządów można na dwa sposoby: przez zdobycie wysokiego procentu głosu wyborców, lub... niskiego (lecz powyżej progu). 


Od kilkunastu dni większość dziennikarzy i komentatorów zastanawiała się, dlaczego KO tak prowadzi kampanię, jakby nie chciała osiągnąć dobrego wyniku. Nikt tych zaniechań nie rozumiał. Mówiono o samobójczej strategii, lub o niezrozumiałym odpuszczeniu wyborów, o kampanii chaotycznej, niezorganizowanej, o niewystawieniu Kidawy na debatę etc etc.  A przecież są w kraju (kraju wielkich matematyków) rachmistrze, którzy łatwo wyliczyli, że przy wyraźniejszym przekroczeniu przez PIS 40%, tylko wynik KO trochę wyższy niż 25% da PIS-owi samodzielne rządy. Bez faszystów.

6,28 więcej niż uzyskane przez KO w Exit Poll 27,4% zmusiłoby PIS do koalicji, najprawdopodobniej z narodową częścią Konfederacji. A na to już Aniołowie Stróżowie - o ile istnieją - nigdy nie mogliby się zgodzić. Jako orzekł był św. Czesiu od Okrągłego Stołu w momencie "odzyskiwania wolności" przyniesionej na tacy. 

A więc... A więc wystarczyło przygotować lud na wybrany scenariusz przez ok. dwutygodniowe zaniżanie sondaży KO. 

Z trawy pisk sugerował więc, że Schetyna dogadał się miesiąc temu z Jarkiem? Nie musieli. takie rzeczy załatwia się bezpośrednią linią telefoniczną, tzw. gorącą. Zrobisz tak a tak, paniał? Nie zrobisz, to..., sam rozumiesz...  Paniał? Verstehen Sie mich? Grzesiu odebrał, zrozumiał, powiedział "Jawohl!" I mamy rząd bez opcji narodowej. I o to właśnie chodzi! Dzienna zmiana. 

Dzisiaj Grzegorz zaraportował być może tajemniczemu telefoniście wykonanie zadania (od razu przypomina się raport, meldunek LK złożony przed JK o wykonaniu zadania) w słowach: "Nie będzie Budapesztu w Warszawie!", co może po prostu znaczyć: "Nie będzie koalicji polskiego Fideszu z polskim Jobbikiem!". Transakcje muszą być sygnowane.

Tak zapiszczało w trawie... Wstałem z ławki otoczonej trawą i ruszyłem do domu. A w głowie mi dźwięczało: "Pi, pi plus, pi, pi minus" i "Jawohl!".


PS 

Emocjonujemy się wyborami. Człowiek lubi emocje. Tylko psuje nam tę zabawę pani Joanna Modzelewska, której jeden ze znajomych zatrudniony w służbach,  przed wyborami 2015 pół roku wcześniej powiedział, prawie ze 100% zgodnością, jakie będą wyniki jesiennych wyborów dla każdej z partii. Przecież pani mecenas Modzelewska to realna, poważna osoba. Można do niej zadzwonić, napisać, dopytać się. A nawet - przepraszam panią, pani Joanno za ten pomysł ubliżający pani trochę i retoryką tekstu tylko uzasadniony - przebadać na wykrywaczu kłamstw... Tylko co wtedy stałoby się z naszymi emocjami? Nadzieja to też emocja. Czasem brakiem jest to, że nadzieja nie jest działaniem, a tylko afektem. 

Proponuję  - czekając na ogłoszenie wyników wysłuchać ten wywiad - a zwłaszcza fragment o wyniku wyborów. Cała Polska czeka na wynik wyborów. A może są tacy, co nie czekają? Wszystko może być... Może ktoś nie śpi, by spać mógł ktoś.


Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale