370 obserwujących
417 notek
2262k odsłony
  1389   0

Polskie ślady "Pana Wojny"

Kiedy w 2002 roku funkcjonariusze tajnej policji Saddama Husajna wpadli do niewielkiego budynku na przedmieściach Bagdadu, ze środka posypały się serie z pistoletów maszynowych.

Po godzinie wszystko ucichło. W bagdadzkiej telewizji ukazała się krótka informacja:

-        W domu na przedmieściach stolicy znaleziono ciało starszego, szczupłego mężczyzny. Człowiek ów nazywał się Sabri al. Banna. Popełnił samobójstwo.

Było to jedno z najdziwniejszych samobójstw jakie zna historia medycyny, bowiem obok Sabriego leżały ciała czterech olbrzymich facetów, jego ochroniarzy. Tak odszedł ze świata jeden z najbardziej zuchwałych i bezwzględnych terrorystów – Sabri al. Banna, bardziej znany jako Abu Nidal – „Ojciec Walki”.

Saddam Husajn chciał wtedy gorączkowo uchronić się od wojny z USA, postanowił więc poświęcić swojego starego druha

Abu Nidal był przywódcą najbardziej radykalnej organizacji palestyńskiej. Ludziom z ANO (Abu Nidal Organization) zarzuca się dokonanie ponad tysiąca morderstw.

Zabijali polityków, oficerów tajnych służb, rabinów, dyplomatów i niewinnych ludzi. Mordowali dzieci. Nie szczędzili nawet swoich palestyńskich braci.

Mordercy wysłani przez Nidala strzelali w Londynie do ambasadora Izraela Shlomo Agrova. Trzy dni później wojska izraelskie, dowodzone przez jastrzebia Ariela „Arika” Szarona, weszły do Libanu i doprowadziły do jednej z największych masakr w historii Bliskiego Wschodu.

Abu Nidal zabił także Abu Iyada, szefa służb specjalnych w podległej Jaserowi Arafatowi Organizacji Wyzwolenia Palestyny.

Członek organizacji Abu Nidala (na zlecenie Mossadu) usiłował zabić w Warszawie, w restauracji „Opera” hotelu Victoria, Abu Dauda jednego z przywódców palestyńskiej organizacji „Czarny Wrzesień”

(w książce „Tragarze Śmierci”, która w kwietniu ukaże się nakładem wydawnictwa Prószyński, rozwiązuję tą zagadkę do końca. Zapewniam, że owo rozwiązanie jest zaskakujące).

 Ludzie Nidala zmasakrowali pasażerów na lotniskach w Rzymie i w Wiedniu. Katalog zbrodni ANO jest ogromny.

Organizacja Abu Nidala siała śmierć i spustoszenie, a jej szalony przywódca uczynił z terroru metodę na zarabianie ogromnych pieniędzy.

Według Yossiego Melmana, z którym rozmawialiśmy w Berlinie, Abu Nidal był najemnikiem i prowokatorem. Dodać należy to, czego Melmanowi już nie wypada zrobić, że bardzo często Abu Nidal oddawał cenne usługi izraelskiemu Mossadowi.

Patrick Seale, największy specjalista od działań ANO, z którym kilka tygodni temu rozmawialiśmy w jego pełnym wschodnich wonności mieszkaniu przy Champs Elysees w Paryżu, nazwał Nidala po prostu „bliskowschodnim pistoletem do wynajęcia”.

Wraz z Przemkiem Wojciechowskim, przez kilka miesięcy, tropiliśmy resztki Abu Nidal Organization. Po co?

Szukaliśmy dowodów na to, że jedna z najważniejszych baz Abu Nidala w latach osiemdziesiątych znajdowała się w...Warszawie.

W pewnym momencie byliśmy już tak blisko, że zaczęliśmy otrzymywać sms – y z pogróżkami, a pozornie przygodni przechodnie robili nam zdjęcia. Pewnego dnia, w jednym z europejskich miast, odkryliśmy nawet, że jesteśmy podsłuchiwani. Ostatnio zaczęto nam grozić zbieraniem na nas kompromitujących materiałów.

 Śmiało Panowie ubawimy się razem. Zobaczymy jak daleko sięga Wasza inwencja twórcza.

Czegóż tak bały się służby specjalne?.

 Jakie barwy mieli ci natrętni przeszkadzacze?

To byli nasi rodacy. Polacy, polscy oficerowie związani pierwotnie z II Zarządem Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego, a później z WSI.

Dlaczego tak się zawzięli?

Znaleźliśmy niezbite dowody na to, że Centralny Zarząd Inżynierii, a później Cenzin dzięki pośrednictwu Abu Nidala sprzedały broń wartą ponad trzy miliardy dolarów!!!

Na samym pośrednictwie w tym handlu Abu Nidal Organization zarobiło czterysta milionów dolarów.

Czołgi T – 72, rakiety, tysiące karabinków AK – 47 i pistoletów maszynowych PM – 63 „RAK”, systemy obrony przeciwlotniczej i dziesiątki haubic dzięki Nidalowi trafiły do Iraku, Iranu, Syrii, Libii i Egiptu.

Polska broń wykorzystywana była także w wielu zamachach terrorystycznych.

Abu Nidal działał w Polsce poprzez firmę SAS, której siedziba mieściła się na 25 piętrze wieżowca „Intraco” przy ulicy Stawki w Warszawie.

Tam tez mieściło się przedstawicielstwo Mercedesa, gdzie bardzo ciekawi ludzie kupowali samochody, ale to inna historia...

W 1987 roku Amerykanie zażądali natychmiastowego wydalenia z Polski Abu Nidala (przebywał w Polsce m.in. jako doktor Said) i jego ludzi. Na włosku wisiała wtedy wizyta ówczesnego wiceprezydenta USA George Busha w Polsce.

PRL - owska dyplomacja słała wtedy oburzone noty do Waszyngtonu, jednocześnie odbywała się gorączkowa czystka w Warszawie. Oficjalnie terrorystów w Polsce nie było, jednak generał Czesław Kiszczak nakazał usunięcie owych nie istniejących terrorystów z naszego kraju.

Zdobyliśmy dowody na to, że tajny handel bronią z Abu Nidalem trwał do ... 2000 roku!!!

Konspiracyjnie spotkaliśmy się w Paryżu z adiutantem nie żyjącego już Nidala. Przywiózł nam niesamowite dokumenty, między innymi akta opowiadające o szczegółach zamachu w Lockerbie.

Tłumaczenia, pisanych po arabsku, sprawozdań do dziś przyprawiają nas o żywsze bicie serca. Na ich podstawie zaczęliśmy pisać kolejną sensacyjna książkę.

Generał Czesław Kiszczak udzielił nam szokująco szczerego wywiadu o polskich związkach z terroryzmem. Miejscami wywiad brzmiał jak beznamiętna spowiedź generała Kiszczaka. Nigdy wcześniej nie mówił tak konkretnie o tajemnicach z czasów PRL – u.

Słuchaliśmy tego z otwartymi ustami. (Tak, nie wstydzę się tego, że jeszcze wiele rzeczy jest w stanie wprawić mnie w osłupienie).

Historię o tajonych do dziś, brudnych interesach wojskowego wywiadu PRL- u robionych z krwawymi terrorystami opowiadamy w filmie „Tragarze śmierci – Pan Wojny”.

To trzecia część z realizowanego wraz z Przemkiem Wojciechowskim cyklu o światowym terroryzmie (poprzednie były o Carlosie, wraz z wywiadem z „Carlosem – Szakalem” i o „RAF”, jako prolog pokazywaliśmy też przeprowadzony w Dubaju wywiad z Abu Daudem).

Film zostanie najprawdopodobniej pokazany w poniedziałek 1 marca o godzinie 23.20 w programie „Superwizjer TVN”.

Wiem, że nazwa „TVN” u wielu z was budzi sceptyczny uśmiech, ale spróbujcie w poniedziałek nie zasnąć i rzucić okiem na nasz film. Oceńcie firmę Gadowski – Wojciechowski, a nie telewizję w której pokazujemy nasz dokument.

Będę wdzięczny za recenzje, także te bardzo krytyczne. Nic tak nie rozwija jak celna, zjadliwa krytyka.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale