Dwudziestu sześciu zabitych żołnierzy.
Czas już chyba, aby politycy publicznie rozliczyli się z „irackiej misji”. Od 4 października 2008 roku, czyli od momentu, gdy wreszcie nasi żołnierze opuścili Irak, minęło już półtora roku. Czy ktoś widział podsumowanie tej dziwacznej, jak na polską historię wojny?
Czy którykolwiek z polityków rzetelnie przeprowadził bilans polskich zysków, jakie osiągnęliśmy kosztem dwudziestu sześciu ofiar?
Rozpoczęła się pełzająca kampania prezydencka. Olbrzymią ochotę na fotel prezydenta przejawia trzech byłych ministrów obrony narodowej.
Czy dziennikarze pytają ich o kulisy irackiej wyprawy?
Polski przemysł zbrojeniowy znajduje się na skraju bankructwa, MON drastycznie tnie budżet armii, offset kuleje.
Gdzie, w czyich rękach, znajdują się mityczne, arabskie zyski?
Tani populizm? Racja stanu nie da się przeliczyć na brzęczącą monetę?
Prości ludzie nie pojmą uwarunkowań geostrategicznych?
Wolne żarty, tak można sobie dywagować na seminariach u dyżurnego profesora Kuźniara.
Pytam kto zarobił na Iraku?!
I nie dam się zbyć mętną informacją – że mityczny Al. Assir.
Dla ukonkretnienia mojego czepialstwa przytoczę Państwu kilka szczegółów z jednego tylko roku wojny. Wylosowałem rok 2004.
W 2004 roku sprzedaliśmy 15 tysięcy karabinów maszynowych wraz z amunicją, pośrednikiem była firma Al Ain Al. Jaria.Następnie w naszych kontraktach pojawia się tajemniczy pośrednik – Abdul Hameed i sprzedajemy przez niego granaty, zakłócacze pracy radarów, pistolety maszynowe, ambulanse, piekarnie polowe, granaty, zbiorniki na paliwo i helikoptery Mi – 17.
Przez nieujawnionego pośrednika w Bagdadzie sprzedaliśmy helikoptery Sokół i dystrybutory paliw. Wszystkie te pozycje były formalnie sprzedawane przez państwowy Bumar.
W tym wypadku nie podaje ani dat, ani ilości „towarów”, bo pewnie jakiś gorliwy kontrwywiadowca wojskowy zacząłby: „operacyjnie sprawdzać Gadowskiego pod kątem ujawnienia tajemnicy...’.
No właśnie...jakiej tajemnicy?
Bo jeśli państwowej to znaczy, że Państwo Polskie na tym zarobiło. Ośmielam się jednak mieć w tej mierze pewne wątpliwości. Tajemnic państwowych nie zdradzam, tajemnice niejasnych geszeftów tropię.
Może w czasie hucznie zapowiadanej debaty preselekcyjnej, któryś z wybitnych kandydatów raczy mi na to odpowiedzieć?
Pokorna prośba, dla ułatwienia, brzmi prosto:
Proszę przedstawić polski rachunek wojny w Iraku.
No i może dodatkowo, któryś z kandydatów raczy coś opowiedzieć o interesach słynnej "Spectrum Group" w Polsce.
Aha, w styczniu 2004 roku w camp "Babilon" rozpoczęła działalność nasza "narodowa komórka wywiadowcza (NIC)", której trzon stanowili oficderowie WSI. Może panowie oficerowie coś wiedzą?
Inne tematy w dziale Polityka