Witold Gadowski Witold Gadowski
380
BLOG

Opary nad Wisłą

Witold Gadowski Witold Gadowski Polityka Obserwuj notkę 18

Nie było mnie w Polsce piętnaście dni. Wyjeżdżając pomyślałem, że w tym czasie na pewno nic się nie wydarzy, więc czmychnę na moment i przebadam kilka spraw, które nurtowały mnie od dawna.

Zabrałem manatki i wyjechałem do Izraela. Planowałem spotkać się z kilkoma liderami Hamasu, po drodze chciałem wysłuchać także egzotycznych, ale bardzo inteligentnych ortodoksów z Jerozolimskiego Mea Sharif, religijnych Żydów, którzy konsekwentnie występują przeciwko państwu Izrael.

Do tego, dla równowagi, mnóstwo spotkań z ludźmi, którzy są dumni z dzisiejszego stanu Państwa Żydowskiego.

Uznałem, że pępęk świata wart jest nie tylko Jerozolimskiej Mszy, ale i studiów na miejscu.

Polska „elita” wydawała mi się wtedy mało ciekawa, skołtuniona i porastająca coraz silniej błoną podłości.

Wróciłem...i odebrało mi mowę.

Mój kraj jest chyba odrobinę inny, muszę go zrozumieć na nowo.

Przed wyjazdem napisałem tekścik, w którym przestrzegałem Prezydenta przed „katyńską pułapką Putina”, ale na Boga, nawet przez myśl mi nie przebiegło, że ostrzeżenie nabierze tak strasznego kontekstu.

W Izraelu Nasz Lech Kaczyński był, wbrew krajowym opluskwiaczom, ceniony, lubiany i poważany. Uważano go za wielkiego przyjaciela państwa Izrael. Poważni politycy podkreślali jego naturalny wdzięk, odwagę i jasne prowadzenia niezależnej od Rosji polityki.

Tak, dopiero a granicą można rozeznać skalę zakłamania i skarlenia naszych środków przekazu.

Przypuszczam, że o tym wszystkim napisano już tony słów, zapewne także najwięksi kłamcy stanęli w szeregach chwalców. Zbigniew Herbert znał tych korników.

 Po tragedii, w Izraelu na każdym kroku spotykałem się z objawami prawdziwego smutku i współczucia dla mnie jako Polaka. Mówiono, że Polska straciła znakomitego prezydenta. Jakże miło było słyszeć, poprzez łzy, poważnych ludzi chwalących naszego Prezydenta. Gorycz i smutek nie pozwalały jednak na racjonalne analizy tych wypowiedzi.

Nie było mnie w kraju, więc nie mam zza bardzo prawa do wypowiadania się na temat Tragedii w Smoleńsku.

Po przyjeździe zauważyłem jednak odrobinę szlachetniejszy błysk w spojrzeniach moich rodaków. Może to początek...

Kilka luźnych refleksji piszę wprost z lotniska.

Czyżby opary sowieckiego czadu, tak jak chmura islandzkiego wulkanu, wreszcie rozrzedziły się nad Wisłą...

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka