- Wracałem kiedyś z Kielc, w pewnej chwili ujrzałem na drodze młodą kobietę. Zatrzymałem się. Stwierdziła, że nie wyglądam na klienta i poprosiła abym nie zawracał jej głowy, bo jest w pracy. Byłem zdziwiony, nie rozumiałem jaką pracą można się zajmować na drodze. Po chwili dotarło do mnie co tam robi i zaczerwieniłem się… Ona jednak nie odchodziła, przypatrywała mi się badawczo. Kiedy dowiedziała się, że jestem księdzem parsknęła śmiechem. Po chwili jednak poprosiła abym chwilę z nią porozmawiał. Opowiedziała mi o swoim małym synku, który czeka na nią w domu. Mówiła wiele strasznych rzeczy o swoim życiu. Na koniec poprosiła, abym się za nią pomodlił. Wiem, że trudno jej będzie coś zmienić. Kiedy w końcu zapytała, czy prostytutka zasługuje na niebo nie wiedziałem co jej odpowiedzieć. Dziś wiem.Zasługuje, bo każdy z nas zasługuje, bo każdy ma czas aby znaleźć drogę. W każdym jest Chrystus – młody dominikanin w krakowskim klasztorze przy ulicy Stolarskiej tymi słowami skończył swoje kazanie.
Pomyślałem, o tym jak jest naiwny. Jak bardzo płaskie wygłosił kazanie. Jak ze szkółki niedzielnej.
Poczekałem na niego po mszy i niemal drwiąco zapytałem czy jest zadowolony ze swojego kazania.
- Nie – odpowiedział
- Nie jestem zadowolony, bo to nie było kazanie. Opowiedziałem po prostu co mi się wydarzyło.
- A cóż takiego wyjątkowego wydarzyło ci się młodziaku? – zaczepiłem go.
Spojrzał mi w oczy i odrzekł:
- Nic, czas płynie a on się nie zmienia.
- Kto się nie zmienia? – po raz pierwszy mnie zaintrygował.
- Jezus się nie zmienia – odparł.
- Aha – burknąłem rozczarowany.
Ruszyliśmy na krótki spacer po krakowskich Plantach.
- Wiesz – powiedział po chwili.
- Tam na drodze spotkałem Chrystusa i ciągle myślę czego chciał mnie nauczyć –
- Chrystusa? Czy ty nie bluźnisz? – oburzył mnie.
- Tak, bo w każdym z nas jest Chrystus – odparł niezrażony moim sceptycyzmem.
Szliśmy dalej w milczeniu.
W pewnym momencie dojrzałem zaszczanego pijaka, który drzemał rozparty na ławce.
- Chrystusa mówisz? – spojrzałem na niego spode łba.
- To zobacz! Tam na ławce leży Chrystus, naprany jak działo – tryumfowałem.
- Tak – uśmiechnął się
- Chrystus. – pożegnał się ze mną i poczłapał do furty. Był uśmiechnięty.
Tuż przed bramą odwrócił się do mnie i pomachał mi ręką
- W tobie też się znajdzie, jak wreszcie posłuchasz…
Naiwny zakonnik.
***
Czytam ostatnio jak z trudno ukrywaną satysfakcję media trąbią o tym, że spada zaufanie do kościoła. Cytują duchownych, którzy jak biskup Pieronek, mają na podorędziu dyżurne utyskiwania na Kler, episkopat i polską parafiańszczyznę.
Chodzę na msze gdzie księża ględzą na kazaniach.
Ciągle przypominam sobie wtedy rozmowę z naiwnym, młodym dominikaninem.
Wystarczy. Jestem spokojny. Krzyż nie wywoła żadnej wojny. Krzyż zmusza do myślenia, dziennikarzy także
Inne tematy w dziale Polityka