Witold Gadowski Witold Gadowski
2294
BLOG

Opowieść o Magicznym Krakowie

Witold Gadowski Witold Gadowski Polityka Obserwuj notkę 33

 


 


 

Uważam, że najlepszą reformą, jaka nam po 1989 roku wyszła, było oddanie części władzy i...pieniędzy w ręce samorządów. Bywają jednak takie miejsca, gdzie samorządowcy działają cuda, o których nawet nie śniłem. Nie myślę tu wcale o małych mieścinach, pisząc te słowa mam przed oczyma obraz mojego „Królewsko – Stołecznego Krakowa”.

Kilka dni temu, korzystając ze sprzyjającej aury, pospacerowałem po starym Krakowie i na każdym kroku, za każdym zaułkiem, natknąłem się na wspaniałości niepowtarzalne.

Na brzegiem Wisły wykwitło coś czego nie powstydziłby się pewnie Frank Gehry (w wieku przedszkolnym) – kładeczka pieszo – rowerkowa zwisająca z czegoś co najlepsze wzorce czerpie z piękności rurociagu jamalskiego. Kładeczka cudności znikąd donikąd, ale za to za trzydzieści milionów, stawiana z mozołem przez prawie dwa lata.

Rozczuliłem się, toć powszechnie krytykowany prezydent Andrzej Gołaś, technokrata bez artystycznej wyobraźni, w cztery lata wybudował trzy mosty i nikt nie znalazł w tym krztyny poezji, a tu proszę!

Po ośmiu latach rządów Pana Prezydenta Profesora Jacka Majchrowskiego mamy kładeczkę – i to jaką, niech się najlepsze utwory turpistów samospalą przy niej. I widoczek cacy i konstrukcja, jak mawiają we Florencji, bene. Nie wierzycie? - przyjeżdżajcie – gwarantuje niebanalne wrażenia.

Po obu stronach tejże kładeczki, na wieczną rzeczy pamiątkę, przytwierdzono kamienne tablice informujące, że kładeczka owa otwarta została w obecności Pana Prezydenta Profesora Jacka Majchrowskiego. O Panu Bogu, ani słowa...być może zasnął na chwilę jak kładeczkę stawiali, a potem już co dnia, spogląda w inną stronę.

Pokrzepiony nadwiślańską, nabrzeżną naroślą udałem się do serca „Królewsko – Stołecznego ...etc” miasta – na Rynek Główny.

I jakaż zmiana! Zniknęły gustowne pakamerki, przez całą kadencję Pana Prezydenta Profesora JM gustownie upiększające salon miasta, a na ich miejsce pojawiły się odbielone Sukiennice, z jakąś wykopaną, tysiącletnią historią pod spodem.

Tu także Pan Prezydent Profesor JM mnie nie zawiódł, oto w najbardziej eksponowanym miejscu Sukiennic wykwitła kolejna kamienna tablica, tym razem informująca o tym, że Sukiennice odremontował Pan Prezydent Profesor Jacek Majchrowski, działo się to w epoce kardynała Dziwisza, a projekt wykonał Pan Profesor Andrzej Kadłuczka pod nadzorem Pana Magistra Inżyniera Janczykowskiego.

Tuż obok fontanna, na jaką nie zdobył by się nawet Luwr – śliczna, obficie nitowana, ze szkła wyglądającego jak artystycznie niedopasowany (ileż w tym ekspresji) pleksiglas, okolona wypolerowanym marmuropodobnym kamiennym gniocikiem – no Duchamp śmiało może odstawić swoje produkcje do lamusa – odtąd w miejscach duchampowskiego sedesu wystawiać powinni fotkę Krakowskiej Fontanny z Rynku Głównego – przyjeżdżajcie z aparatami foto – fotki wyjdą niepowtarzalne. Takiego anturażu nie znajdziecie od Elby bo Wołgę – jakość gwarantowana przez Pana Prezydenta Profesora JM.

To nie koniec krakowskiego pędu ku estetycznej awangardzie.

Jeśli cało przejdziecie przez przeznaczony dla artystów – naturalistów, pachnący kiszką i końskim łajnem, upstrzony złomem postantycznego czerepu, Rynek Główny, dostaniecie się na fascynujący w swoim nie nachalnym pięknie Plac Szczepański. Plac stworzony jako połączenie pińczowskiego bruku (z miejsc gdzie stały konie) i kirgiskiej art nuevo.

Cacuszko, z fontanną oczywiście, tym razem przywodzącą na myśl skrzyżowanie tureckiego hamanu z poidłem dla prosiąt.

Subtelne, beletrystyczne, piękno tego placu natchnęło onegdaj wielkiego znawcę architektury i urbanistyki redaktora Wojciecha Czuchnowskiego do napisania panegiryku na cześć walorów „Szczepana”, który zamieścił w swojej ojczystej „Gazecie Wyborczej”. No, a skoro redaktorowi Czułnowskiemu się podobało, to dysertacja skończona.

Estetyczna podróż po mieście konsekwentnie zmierzającym do czystej formy nie byłaby pełna bez epickich korków samochodowych pod patronatem Prezydenta Profesora Jacka Majchrowskiego. Korki zostały tak doskonale zaprojektowane, że po buddyjsku chronią nawet życie prześlizgujących się przez jezdnię stonóg. Słowem jest pięknie, z wizją i bezpiecznie.

Nad wszystkim unoszą się walory festiwali „Sześciu Zmysłów”, na które miasto nie szczędzi środków i cała Europa, Świat ...a nawet Ewenkowie, wiedzą dzięki nim, że Kraków kulturą stoi!

Na Rynku dodałbym jeno pomniczek Engleseworkermannekenpiss – wyrafinowane chłopaki lubią bowiem przyjeżdżać do Krakowa ze świata i wzorem okolicznych dorożkarskich koni, oddawać cenne płyny ustrojowe wprost na płytę Rynku „Cesarsko – Królewsko – Stołecznego … etc „ miasta.

Czynią to, zapewne porażeni czysta formą nowych realizacji pod patronatem …..... i sprowokowani duchampowskimi asocjacjami fontann. (bo jest ich oczywiście więcej).

Nad wszystkim górują komunikaty: „pod patronatem w obecności, dzięki staraniom, na skutek wysiłków...Pana Prezydenta Profesora Jacka Majchrowskiego”.

Kiedyś w Krakowie wybuchła awantura, bo na pewnym rusztowaniu umieszczono informację, że remont odbywa się ze środków przekazanych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ależ wtedy rejwach podniosła krakowska societa – i ja to rozumiem – co Warszawiak będzie nam w Krakowie się chwalił. Co innego Pan Prezydent Profesor Jacek Majchrowski. Swój ci on, nasz... z samego Sosnowca rodem.

Wyjeżdżając z Krakowa miałem niedosyt : po drodze stał jedynie skromny drogowskaz: „Kraków”. Tylko tyle?

Postuluję zatem, aby natychmiast zmienić napisy na wszystkich krakowskich rogatkach na bardziej odpowiednie, ot choćby:

„Cesarsko – Stołeczno – Królewskie Miasto Kraków pod patronatem Pana Prezydenta Profesora Jacka Majchrowskiego”.


 

Samorządowy Kraków – pięknie uprawiany, za moje pieniądze (podatki płacę w Krakowie), przez Prezydenta Profesora Niegdyś Członka Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej Jacka Majchrowskiego.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka