Trzy pytania
1/ Jak można nazwać: rządzenie krajem, sprawowanie urzędu Prezydenta RP, kierowanie parlamentem, większością najważniejszych urzędów w Polsce, obsadzenie zarządów spółek z większościowym udziałem skarbu państwa?
2/ Jak określić postawę polegającą na absolutnym ustępowaniu silniejszemu i absolutnym kopaniu słabszego?
3/ Jakie są tego logiczne konsekwencje?
Trzy odpowiedzi
1/ W moim środowisku odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi prosto: takie działanie to uprawianie realnej polityki, która wedle klasycznej definicji jest przecież zespołem działań zmierzających do zdobycia, sprawowania i utrzymania władzy.
Jak się jednak okazuje całe życie trwałem w mylnym błędzie (terminologia Mędrca Europy).
W środowisku partii rządzącej, którą kiedyś tworzyli ludzie z bliskiego mi środowiska, a obecnie - poza nielicznymi wyjątkami - widzę tam, w generalnej większości, postaci kompletnie bez przeszłości, jak więc można logicznie sądzić z ogromną przyszłością - takie działanie określane jest mianem „nie uprawiania polityki”.
Na plakatach w całej Polsce obwieszczono właśnie śmierć i uwiąd polityki.
Lider tego ugrupowania wzywa wręcz do zaprzestania polityki jako aktywności z gruntu szkodliwej i niepoważnej.
„Nie róbmy polityki – budujmy stadiony!” – nawołuje.
Partia rządząca nawołuje, aby zakończyć uprawianie polityki i rozpocząć… no właśnie co?
Odpowiedź na to pytanie stanie się wielce ważąca i sądzę, że pozwoli wyjść z kąta nawet Francisowi Fukuyamie. To będzie genialna robota;
teoria – końca polityki, końca na rzecz uprawiania dobra, miłości i wartości wszelakich.
Czekam niecierpliwie.
Nowa myśl, towarzysząca rządzącej partii, powinna być natychmiast rozwinięta przez niezależne autorytety i śmietankę dziennikarskiego Olimpu.
Domagam się zatem wyeksplikowania „Teorii niepolityki jako działania służącego do sprawowania władzy”.
Odważni Twórcy - nie obawiajcie się pewnych pułapek metodologicznych, od czego są bowiem „zaprzyjaźnione media”. Metodologia to My, a nie jakieś Arystotelesy, Newtony, Ockhamy i inne wsteczne przesądy.
Dowód na istnienie prawdy jest prosty: jeśli coś jest głoszone z ekranu Najlepszej Telewizji i potwierdza to coś swoim autorytetem gwiazda X, Y, Z – to mamy do czynienia z prawdą i to taką prawdą, która właśnie na ekranie Najlepszej Telewizji, została bezsprzecznie (sprzecznisie zostali ostatecznie ośmieszeni) dowiedziona.
Dowód poprzez ośmieszenie i zakrzyczenie – logicznie wynalazek kopernikański.
2/ Odpowiedź na drugie pytanie: na moim podwórku (na pewno mniej reprezentatywnym niż podwórko Orła numer 1) jeśli ktoś płaszczył się przed silniejszym, a bez litości tłukł słabszego, to zasługiwał na opinię chuligana, drania i chłopaka bez honoru.
Zauważcie, że to bicie słabszego zawsze jest tym mocniejsze im bardziej sprawca płaszczy się przed silniejszym.
Im bardziej kłaniamy się ministrowi Ławrowowi i spijamy miny z twarzy gospodina Putina, tym mocniej świerzbi nas ręka, aby przylać małej Kaczce i „jego paczce”.
Kaczka nic nam nie zrobi, „zaprzyjaźnione media” rozwałkują go jak na stolnicy, co innego gospodin Putin – no tu można dostać porządnie w ucho a i Najlepsza Telewizja nie pochwali (z natury).
Ładnie i czyściutko.
Dwadzieścia lat po wygonieniu czerwonych w Warszawie panuje spokój i rozwój braterskiej więzi z Kremlem.
Tym razem jednak nie odbywa się on pod sztandarami proletariackiej solidarności, ale w imię porzucenia polityki i krzewienia postsolidarnościowego rozsądku.
Sylogizm
3/ Odpowiedź trzecia,sylogizmem będąca, jest już tylko zakończeniem prostego wnioskowania.
Skoro tak naprawdę ktoś inny (ten silniejszy, ten kogo nie wolno drażnić) ma za nas uprawiać politykę, to my zawczasu szukajmy sobie mniej uciążliwego poletka.
Niepodległość w naszych dziejach kojarzy się przecież z miłością, pokojem i zacieśnianiem przyjaźni z Kremlem. Kreml, jak też powszechnie wiadomo, jest jej największym gwarantem.
Nie uprawiajmy polityki – zostawmy ją tym, co są do niej bardziej predestynowani.
Inne tematy w dziale Polityka