12 obserwujących
843 notki
205k odsłon
  132   0

Biskupi katoliccy z Missisipi potępili rasizm

donoszą merdia:

The Catholic Bishops of Mississippi released a statement regarding the “evil of racism.”

i dalej nawijają:

The evil of racism festers in part because in our nation, there has been very limited formal acknowledgement of the harm done to so many, no moment of atonement, no national process of reconciliation and all too often a neglect of our history.

co stanowi piękny przykład stylu zwanego w Polsce „machejcyzmem” a po angielsku: „content free”, to znaczy tekstu nie niosącego żadnej treści.

No ale skoro już biskupi zajęli się potępianiem „rasizmu” to trzeba im zwrócić uwagę, że skoro coś potępiają – to powinni najpierw to coś zdefiniować – bo bez tego skąd wierni mają wiedzieć czy są rasistami czy nie? Dlatego uważamy, że aby kwestie co jest a co nie jest rasizmem doprecyzować, biskupi powinni odpowiedzieć na kilka pytań:

Po pierwsze:

Czy stwierdzenie, ze rozkład wyników testów IQ jest zupełnie inny wśród białych i wśród Murzynów – jest rasizmem czy konstatacją empirycznego faktu? A jeżeli kogoś oburza porównywanie testów IQ, jako niemiarodajnych – to porównajcie sobie wyniki testów czegokolwiek: Wyników testów SAT (typ egzaminu sprawdzającego ogólny potencjał umysłowy od kandydata na studia na amerykańskich collegeach), ACT (inny typ egzaminu sprawdzającego co kandydat na studia się nauczył w liceum), LSAT (typ egzaminu oceniającego czy kandydat nadaje się na prawnika), wszelkie możliwe testy które od setek lat stosuje armia amerykańska aby oceniać który z poborowych będzie się nadawał na artylerzystę, który na piechura, który na kucharza a który na mechanika, lub możecie porównywać wyniki testów fizycznych – czas biegu na pół mili czy skok w dal czy absolutnie cokolwiek – byle to miało obiektywny sposób mierzenia i punktacji. A potem sobie zróbcie histogram wyników osobno dla białych a osobno dla Murzynów – i zawsze okaże się, że rozkłady wyników są wyraźnie różne.

Czy stwierdzenie tego jest rasizmem – czy konstatacją obiektywnego faktu?

Po drugie:

Czy publiczne stwierdzenie faktu iż w ciągu ostatnich 60 lat murzyńscy mężczyźni utracili umiejętność zakładania rodzin – tak, że pozostają ze swoimi partnerkami tylko do momentu gdy je zapłodnią a potem porzucają i więcej się ani nimi ani ich potomstwem nie interesują tak że zupełnie znikoma ilość dzieci murzyńskich dorasta w normalnych rodzinach i zna swoich ojców – czy stwierdzenie tego faktu i postawienie hipotezy iż może on stanowić przyczynę tego iż dzieci murzyńskie stwarzają w szkołach ogromne problemy dyscyplinarne, nie radzą sobie z nauką – oraz że może to być praprzyczyną potwornego bandytyzmu w murzyńskich gettach – czy to wszystko jest rasizmem – czy też postawieniem całkiem sensownej hipotezy?

Po trzecie.

Merdia doniosły, że jakaś hinduska pracująca na uniwersytecie Cambridge zaczęła tweetować „White lives do not matter”. Akurat uważamy, że kto jak kto, ale Hindusi z ich zasranym systemem kastowym są ostatnimi ludźmi mającymi prawo kogokolwiek pouczać w temacie rasizmu, ale widać uniwersytet oksfordzki uważał inaczej i gdy ludzie zaczęli protestować – to oną hinduskę w nagrodę promował i profesorem uczynił.

Tak to widać jest: dawniej aby zostać profesorem na Oksfordzie lub Cambridge trzeba było wymyślić rachunek różniczkowy i całkowy oraz prawo grawitacji, odkryć proton lub opisać strukturę DNA. A dzisiaj wystarczy być osobą kolorową i gardłować „White lives do not matter!” – i hokus-pokus – już jesteście profesorem Cambridge.

Więc bylibyśmy wdzięczni, gdyby dostojni biskupi Nam to wyklarowali: Czy promowanie kogoś do uniwersyteckiej profesury za okrzyki „White lives do not matter!” jest przejawem godnego potępienia rasizmu – czy słusznego i usprawiedliwionego antyrasizmu?

I kwestia ostatnia.

Skoro biskupi znaleźli czas aby przypomnieć wiernym jakim absolutnym złem jest ten mityczny „rasizm” to pozwalamy sobie zwrócić uwagę, że o ile Nam wiadomo od początku obecnej fali rozruchów i rozbojów jeszcze żaden biskup katolicki – ani w USA ani gdzie indziej – nie przypomniał publicznie, że jest takie przykazanie: „nie kradnij”. Nie bardzo wiemy jak to należy rozumieć: Czy przykazanie „nie kradnij” jest już przestarzałe i nie obowiązuje? A może obowiązuje ale tylko niektórych – a inni mają dyspensę? Jeżeli tak – to jak się taką dyspensę dostaje?

Bardzo bylibyśmy wdzięczni, gdyby biskupi te kwestie jasno wyłożyli, albowiem w ostatnich latach, za pontyfikatu papieża Franciszka, magisterium kościoła zmienia się tak szybko, że człowiek nie nadąża.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale