Wielokrotnie, na różnych forach powtarzaliśmy, że są rzeczy, których nie można mieć równocześnie. Na przykład: nie mozna mieć samochodu, który jest szybki, niezawodny i tani. Jeżeli szybki i niezawodny to nie może być tani. Jeżeli tani to albo nie będzie szybki albo będzie zawodny. I tak dalej.
W polityce też sa rzeczy, których nie można mieć równocześnie: Nie można mieć demokracji, otwartych granic i społeczeństwa wielokulturowego. Z przynajmniej jednej z tych rzeczy trzeba zrezygnować.
Podobnie jak nie można mieć otwartych granic oraz państwa opiekuńczego. Albo-albo. Trzeba wybrać.
Nie tak dawno Niemcy żyli w złudzeniu, że mogą mieć wszystko. Cesarzowa Merkel beztrosko obiecała uchodźcom z Syrii, że wszyscy zostaną przyjeci. Gdy w efekcie ruszyła wędrówka ludów dworzanie przeliczyli koszty, uświadomili sobie szaleństwo szefowej i po cichu zagrozili przewrotem pałacowym, jeżeli się z obietnicy nie wycofa.
Chcąc nie chcąc Cesarzowa zarządziła odwrót na z góry upatrzone pozycje. Pozostaje jeszcze kwestia jak to zrobić aby z obietnicy sie wycofać i nie stracić twarzy. Armia speców od PR intensywnie nad tym teraz pracuje.
Tymczasem Washington Post donosi:
E.U. nations pull welcome mats for migrants, imposing new restrictions
Powoli następuje odwrót od otwartych granic oraz od państwa opiekuńczego. Odwrót od multi-kulti też już majaczy na horyzoncie. Ciekawe czy nastąpi też odwrót od demokracji?
Wielki Wódz Apaczów
Inne tematy w dziale Polityka