Zdominowane przez lewicę media demonizują Orbana jako polityka “antyeuropejskiego”, z którym podobno nikt w Europie nie chce mieć do czynienia.
Tymaczasem Rzeczpospolita relacjonuje jego wizytę w Bawarii na zaproszenie szefa tamtejszych konserwatystów, premiera Bawarii Horsta Seehofera.
Obaj politycy są zgodni w wielu punktach. Obydwaj domagają się przede wszystkim ograniczenia liczby uchodźców przyjmowanych przez Europę.
Ponadto obaj wypowiadali się krytycznie o szaleństwie kanclerzowej Merkel i jej polityce zapraszania uchodźców całego świata do Niemiec. Orban skrytykował ją za dyktat wobec mniejszych krajów. Bez względu na to, jaką decyzję podejmą Niemcy, powinna ona obowiązywać tylko ich – stwierdził Orban. Węgry chcą same decydować o swoim sposobie obchodzenia się z uchodźcami.
Dalej Orban zaproponował konkretne postulaty mogące doprowadzić do rozwiązania problemu: po pierwsze wzmocnienie zewnętrznych granic Unii. (Co my, Wielki Wódz, jako, że na ogół nieomylni jesteśmy, zaproponowaliśmy już wcześniej). Obiecał, że Węgrzy gotowi są pomagać w ich ochronie. Na koniec wezwał do odsyłania z powrotem uchodźców przybywających z krajów bezpiecznych .
Został za to oczywiście zwyzywany przez eurohołotę, czyli SPD i Zielonych.
Morał z tej historii: Ani Niemcy ani Europa Zachodnia nie jest wcale monolitem. W Niemczech kanclerz Merkel ma do czynienia z potężną opozycją – w swoim własnym obozie – która się z jej polityką nie zgadza, i która wykazuje pełne zrozumienie dla twardej postawy Budapesztu. Bawarczycy też już zaczynają mieć muzułmańskiej inwazji dość.
Ponieważ w Warszawie szykuje się zmiana partii rządzącej, więc jeżeli PiS na poważnie planuje przejęcie władzy – to już dzisiaj powinien próbować nawiązywać kontakty z Horstem Seehoferem i jego środowiskiem. Każdy sojusznik się liczy.
Wielki Wodz Apaczów
Inne tematy w dziale Polityka