Jeszcze niedawno, gdy Węgry wyrzucały ze swojego terytorium najeźdźców (nie żadnych 'migrantów') tzw. 'Europejczycy' pisali ze zgrozą, że na Węgrzech dochodzą do głosu elementy skrajne, antyeuropejskie, nacjonalistyczne, ksenofobiczne i faszystowskie. W chórze krytyków Węgier nie brakło i kanclerza Austrii, a jakże.
Jaką różnicę robi tydzień czy dwa! Tyle tylko czasu upłynęło i nagle merdia donoszą, że Austria zaczyna najeźdźców odsyłać z powrotem- na początek pięć tysięcy odesłano skąd przybyli.
Najwyraźniej również w Austrii dochodzą do głosu elementy skrajne, antyeuropejskie, nacjonalistyczne, ksenofobiczne i faszystowskie.
Musieli się zarazić od Węgrów.
Krynica wszelkiej mądrości, czyli strona Wielkiego Wodza Apaczów jest tutaj.
Inne tematy w dziale Polityka