Biskup Brzuchacz, który razem z Padre Polacco, misjonarzem co w naszym rezerwacie mieszka, razem do seminarium w Krakowie chodzili opowiadał nam wiele razy historię Szkieletora.
Jest to wieżowiec, który hen w zamierzchłych dziejach w Krakowie budować zaczęto – ale na skutek różnych kryzysów nigdy nie skończono. I tak już stoi jego nie wykończony szkielet od zawsze a w jego cieniu pokolenia przychodzą i odchodzą, jak kiedyś za Franciszka Józefa, który trwał wiecznie przez dziesięciolecia podczas gdy jego poddani rodzili się, dorastali i umierali.
Nieskończona jest liczba firm które przez lata zabierały się do tego aby Szkieletora albo wykończyć albo wyburzyć – i łamały sobie na tym zęby. Aż Biskup Brzuchacz napisał nową wersję Księgi Koheleta po krakowsku:
Słońce wschodzi i zachodzi
Przemijają pory roku, lato jak lot ważki odchodzi robiąc miejsce zimie
Kwiat, który dzisiaj kwitnie jutro zamienia sie w kompost,
Ludzie sie rodzą, dorastają i umierają,
Kto wczoraj się bawił grzechotką jutro niańczy wnuki,
Rzeki znoszą ziemię z gór do oceanów,
Imperia przychodzą i odchodzą
I tylko Szkieletor jest wieczny
A piszemy o tym bo prasa w stołeczno królewskim mieście Krakowie donosi, że znalazłą sie firma, któa chce Szkieletora wykończyć.
No cóz, nie jest to pierwsza taka firma i wiele już firm na tym zadaniu poległo, więc nie jest jeszcze pewne czy to się uda. Ale gdyby się udało – to byłaby to wielka szkoda aby ta zabytkowa, owiana legendami kostrukcja zamieniła się w kolejny wieżowiec jakich na Manhattanie jest na pęczki.
Franciszek Józef trwał przez pokolenia a gdy odszedł – wraz z nim odszedł stary świat. Czujemy, że gdy odejdzie Szkieletor – obudzimy sie w zupełnie innym, nowym świecie. I nie jest wcale pewne, czy będzie to świat lepszy.
Inne tematy w dziale Rozmaitości