fot. 1
fot. 1
Przegląd subiektywny Przegląd subiektywny
369
BLOG

Wojna na śmierć

Przegląd subiektywny Przegląd subiektywny Polityka Obserwuj notkę 1

Osama bin Laden nie żyje, o czym od poniedziałkowego samego rana 2 maja informują agencje informacyjne wszystkich krajów świata. I jest to pozytywna informacja, na tyle na ile może być taką informacja o śmierci drugiego człowieka. Rozkaz brzmiał „zabić” a akcja Amerykanów była akcją na śmierć i życie. I to nie jest kawałek ścieżki dialogowej z filmu o Jamsie Bondzie, Rockim czy innym mścicielu. Po plecach przechodzą ciarki, gdy uświadamiam sobie, że taki akcje w dzisiejszych czasach mają miejsce, a kto wie, być może są na porządku dziennym.

Amerykanie ścigali Osamę Bin Ladena od 11 września 2001 r., czyli niemal 10 lat, i dopięli swego. Rok 2001 ma jednak dużo ważniejszy wymiar, oznacza bowiem realny początek wojny asymetrycznej, co w ludzkim języku znaczy walkę regularnych sił zbrojnych państw Zachodu z organizacjami terrorystycznymi o zasięgu globalnym. Asymetria bierze się stąd, że państwo w stosunkach międzynarodowych ma wyższą rangę niż organizacja nawet międzynarodowa. Potencjał państwa nie bardzo radzi sobie z tym wrogiem. Podłożem tej wojny są różnice kulturowe a nie gospodarcze.

Zemsta wisi w powietrzu, o czym alarmuje CIA. Al Kaida zapowiadała detonację bomby atomowej na terytorium USA, jeśli Bin Ladenowi spadnie włos z głowy. Ale czy na pewno będą to Stany Zjednoczone? A po Stanach Zjednoczonych kto?

Osamie Bin Ladenowi Amerykanie wyprawili pogrzeb na pokładzie tankowca. Jego ciało zostało umyte, i pogrzebane zgodnie z islamską tradycją. Podobno przed śmiercią ten okryty sławą bojownik schował się za kobietą. Czy jednak oznacza to tchórzostwo? W naszej kulturze – tak. Pośród ortodoksyjnych Muzułmanów kobieta ma niższą rangę i mogła posłużyć za tarczę. Czy wiedza na temat takich niuansów będzie nam teraz potrzebna, bo „swojego wroga trzeba znać”?

A więc wojna. Wojna, która trwa i która daje znać o sobie najczęściej za sprawą jednej, tej „niesprawiedliwej” strony, i naszej, tej podobno „sprawiedliwej” – tutaj zwycięstwa są rzadsze. Wątpić w naszą rację chyba nie wolno, bo to wojna. To wojna na śmierć i życie. Jej uczestnicy mają rozkaz zabijać. Czas na wątpliwości przyjdzie później.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka