Papież umywa ręce, a Stolica Apostolska słowami rzecznika Watykanu o. Federico Lombardiego odcina się od redemptorysty spod Torunia o. Tadeusza Rydzyka. "Jakiekolwiek oświadczenie ks. Tadeusza Rydzyka nie angażuje Stolicy Apostolskiej ani polskiego Kościoła" – oświadczył Lombardi na wieść o nocie polskiego MSZ.
Takie oświadczenie może oznaczać, że Watykan nie dostrzega niczego niewłaściwego w zachowaniu o. Rydzyka, a Rydzykowe affirmation mieści się w granicach dopuszczalnej przez zwierzchność papieską swobody osobistej kleru, w tym wypowiedzi, zwłaszcza w sprawach niedotyczących bezpośrednio kościoła. To może być oznaka demokratyzacji tej instytucji. Czy można się jednak spodziewać konsekwentnego odcięcia się Watykanu w momencie, gdy społeczność, w której żyje o. Rydzyk zechce rozliczyć go z jego słów? Zgodnie z zasadą, że wolność to także gotowość do ponoszenia konsekwencji, a nie umiejętność chowania się tiarą papieską!
Oświadczenie Watykanu może również oznaczać, że sprawa śmierdzi tak, iż nawet papież nie chce mieć z nią nic wspólnego. Cokolwiek Rydzyk robi to we własnym imieniu, czy, jak podkreślił rzecznik Lombardi: „przemawia we własnym imieniu”. Tego typu zachowania przysporzyły już Watykanowi niesławy. Nie będę rozwijał tematu, bo ani miejsce ani czas...
Tak czy inaczej Watykan zajął stanowisko nijakie, czego można było się spodziewać. Oczekiwaliśmy jednak czegoś więcej. Oczekiwaliśmy reakcji i skarcenia krnąbrnego zakonnika. Oczekiwaliśmy obrony i poparcia ze strony tej instytucji, której wielu Polaków jeszcze zawierza. Instytucji, która przez nijakość i brak zdecydowania sprawia wrażenie jakby sprzyjała takim jak Rydzyk. Wygląda, że to Rydzyk zyskał poparcie, a przynajmniej ciche przyzwolenie, lub obojętność.
Skoro obojętność, to obojętność... Watykanu nie powinno dziwić to, że dostaje to, co tak hojnie rozdaje...


Komentarze
Pokaż komentarze (12)