Zyta Gilowska to ta, co miała w imieniu PiS-u rozjechać ministra finansów Jacka Rostowskiego. Jak na razie to jednak Gilowska została zmuszona do zadeklarowania apolityczności i wykluczenia swojego udziału w jakiejkolwiek debacie w kampanii wyborczej. Członkostwo w Radzie Polityki Pieniężnej nakłada na nią obowiązek niezależności i bezstronności o czym przypomniał jej w krótkich żołnierskich słowach Marek Belka. Czyżby okoliczności przerosły panią minister?
Zyta Gilowska nie daje jednak za wygraną, a zwłaszcza nie daje Jarosław Kaczyński, który oświadczył, że pani minister mogłaby wziąć udział w debacie, ale na gruncie akademickim i w konwencji utrzymanej także w tym tonie. Ma ona bowiem „coś niezwykle ważnego” do powiedzenia w sprawie naszej gospodarki. Czy pani minister ma zamiar oświadczyć, że stan finansów państwa jest tragiczny? O tym przekonuje nas sam prezes Kaczyński od pewnego czasu i gdyby to była prawda najprawdopodobniej dawno wszystko wyszłoby już n a jaw, bez konieczności angażowania pani Zyty.
Sprawa jest jednak rozwojowa. Operacja „Zyta” trwa, choć należy zauważyć, że weszła w fazę głębokiej zapaści... jakby ją rozjechała hulajnoga...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)