Jak pisać komentarz polityczny tam, gdzie przydałaby się rzetelna analiza psychologiczna. Trudno bowiem zaprzeczyć, że z uporem godnym lepszej sprawy Jarosław Kaczyński szuka przyczyn własnych niepowodzeń wszędzie tylko nie u siebie. Przy maksymalnie wytężonej sile woli, aby nie ulegać taniej stronniczości, wina, jak to zwykle bywa najczęściej leży po środku. Mimo to, zapewne nie tylko ja, mam wrażenie, że winna jest tylko jedna strona, a dalej to już jest spirala, równia pochyła, droga w dół, korkociąg, beczka śmierci.
Ziobryści głodni są zwycięstwa i trudno im się dziwić. Podstawowa definicja politologiczna określa politykę jako działania zmierzające do uzyskania władzy i jej utrzymania. Prawo i Sprawiedliwość pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego stało się partią nierelewantną. Najkrócej rzecz ujmując – nikt nie chce wchodzić w koalicję z tą partią a i Jarosław Kaczyński nie widzi dla siebie koalicjanta.
Ta sytuacja jest niezdrowa – pewnie nie odkrywam Ameryki wygłaszając taką tezę. Niejednokrotnie opisywałem skłonność Jarosława Kaczyńskiego do nihilizmu politycznego. Ostatnim razem negacja zastanej rzeczywistości przez pewnego kaprala z wąsikiem skończyła się źle dla Europy. To poważne ostrzeżenie zarówno dla polskiego środowiska politycznego jak i sygnał dla samego Jarosława Kaczyńskiego, że demokracja nie jest drogą do totalitaryzmu, a próbą rozmowy, tworzeniem przestrzeni dla różnych koncepcji uprawiania polityki, współdziałaniem dla dobra dobra wspólnego.
Komentatorzy życia politycznego plasują PiS po prawej stronie sceny politycznej, podczas gdy de facto jest to partia lewicowo-chrześcijańska o charakterze populistycznym i zradykalizowanym, dążąca do wyeliminowania przeciwników. Rzeczywiście w naszym systemie partyjnym jest to partia najbardziej na prawo, jednak cały czas po lewej stronie linii wyznaczanej przez terminy lewica – prawica.
Zalecałbym ostrożność wszystkim tym, którzy usiłują nawiązywać do tradycji szlacheckiej i tam szukań uzasadnienia dla prawicowości Prawa i Sprawiedliwości. Konstytucja 3-go Maja 1791 r. została uchwalona przez środowiska inspirowane Wielką Rewolucją Francuską 1789 r. a zwłaszcza ideologią liberalną, ujmowaną wówczas w trzech słowach liberte, egalite, fraternite (wolność równość, braterstwo). Rewolucjoniści francuscy dodawali na końcu ...ou mort (albo śmierć). Wiele z uchwał trzeciomajowych uwzględniało postulaty Rewolucjirozszerzając je o takie, które wynikały z sytuacji politycznej Rzeczpospolitej – budowę 100 tys. armii. Nie udało się, ponieważ reakcja na rewolucyjny zryw nie miała w Polsce szans zwyciężyć. Na zachodzie zyskała mianokonserwatyzmu a w Polsce – Targowicy. Cele obu były takie same – utrzymaniestatus quo.
Nie ma w Polsce prawicy z prawdziwego zdarzenia. Nawet ta Kaczyńskiego za bardzo nawiązuje do tradycji. A szkoda, bo być może Ziobrystom udałoby się z PiS-u zrobić polską prawicę, osadzoną na solidnym fundamencie intelektualnym, realizującą politykę inną niż proponowały to dotychczas partie mniej lub bardziej przyznające się do prawicy, a zwłaszcza równoważącą silną pozycję lewicy. Taki układ sceny politycznej – silna lewica, silna prawica, stanowi najlepszą gwarancję demokracji. A o to tu przecież chodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)