Antoni Macierewicz oświadczył, że prezydencki Tu 154 m nie uderzył w brzozę feralnego poranka 10 kwietnia 2010 r, a upewniła go w tym ekspertyza przeprowadzona przez amerykańskich naukowców polskiego pochodzenia.
Symulacja komputerowa, wyklucza możliwość kolizji z brzozą, bo oderwany kawałek skrzydła znalazł się w odległości aż 111 m, a powinien był co najwyżej 40, no może 50 m od brzozy. Tak przynajmniej wynika z komputerowej symulacji. A wiadomo, komputery mylić się nie mogą, amerykańscy naukowcy – tym bardziej.
Ich polskie pochodzenie i zapewne sympatia i szacunek jakim darzyli Lecha Kaczyńskiego, nakazują im angażować się w podobne przedsięwzięcia „naukowe”, zapewne po godzinach i na komputerach z oprogramowaniem jakie każdy z nas ma w domu – Kalkulator, Notepad, i Stymulator lotów do kupienia w każdym sklepie z grami komputerowymi. No może trochę przesadzam. Nie wyobrażam sobie aby szanujący się ośrodek naukowy zaangażował nieodpłatnie oprogramowanie i czas swoich pracowników w wątpliwe przedsięwzięcie o charakterze politycznym.
Macierewicz z triumfem oświadczył że teraz to już na pewno wiemy że zderzenia z żadną brzozą być nie mogło. Skrzydło jednak odpadło. Z jakiego powodu -”tego nie wiemy”, za to wiemy „gdzie był początek katastrofy”. My też wiemy. To tam pewnie siedzieli Sierioża z Grigorijem i celowali z brzozy w skrzydło. A ponieważ byli po właśnie co zakończonej pijatyce to niezbyt im to szło. Dlatego użyli pancerfausta – jeszcze z Wojny Ojczyźnianej. Ale o tym sza… Na głośnie wykrzyczenie „naszej prawdy”, która jest prawdziwsza od Milerowej , przyjdzie jeszcze zapewne czas.
Tymczasem, gdy Antoni Macierewicz zajmuje się „zbrodnią smoleńską”, Jarosław Kaczyński pracuje nad wymiarem sprawiedliwości. Ta zdrada narodowa, jaką był spisek Tuska z Putinem zasługuje tylko na jedną karę. Putin – wiadomo wróg, ale Tusk? Zdrajca? Społeczeństwo trzeba przygotować na przywrócenie kary śmierci, bo przecież państwo musi być silne. Bez narzędzia jakim jest mordowanie ludzi jest słabe. Ta przerażająca logika w połączeniu z możliwością dochrapania się wreszcie stołka premiera przez Kaczyńskiego może wywoływać ciarki na plecach.
Inny Miler, znany ze skłonności do ujmowania swoich myśli w formie anegdoty, zafundował ostatnio taką opowiastkę: „Kryzys mierzy się skłonnością niektórych polityków do populizmu. Mamy głęboki kryzys!” Trudno nie zauważyć – „widmo krąży po Europie”, a brunatne koszule ćwiczą swoje „staropolskie” marsze z pochodami.


Komentarze
Pokaż komentarze