Przegląd subiektywny Przegląd subiektywny
193
BLOG

Suwerenność i tradycja

Przegląd subiektywny Przegląd subiektywny Polityka Obserwuj notkę 0

Suwerenność to słowo ostatnimi czasy nadużywane ponad miarę. Mieści się w nim wszystko, co politycy opozycji chcieliby zarzucić rządowi, począwszy od prób podporządkowania kraju obcej dominacji, skończywszy na przebudowie tożsamości, którą wymusza decyzja współdziałania w ramach Unii Europejskiej. Inicjatywy przynoszące naszemu krajowi splendor są kwitowane trudnymi do zrozumienia komentarzami jak ten, że „Tusk i Sikorski czytają w myślach Merkel”.

Zastanawiające jest to, że za tymi demagogicznymi aktami słownymi na użytek oddanych zwolenników nie idą żadne konkretne propozycje. No może prócz tej, że bez Unii będzie nam lepiej. To demagogia, bo ani dawniej ani teraz nie istniało żadne państwo autarkiczne, które nie musiałoby oglądać się na uwarunkowania polityczne czy ekonomiczne.  Profesor Adam Wielomski powiada, że „istotą suwerennego państwa nie jest prowadzenie polityki oderwanej od realiów (...) ale prawo do podejmowania ostatecznej decyzji”, zwłaszcza wtedy, gdy wymaga tego racja stanu państwa. (A. Wielomski, Encyklopedia polityczna, PolWen).

Racja stanu dzisiejszej Polski to silna i sprawnie działająca Unia Europejska, reforma strefy euro i pomoc naszym bliższym i dalszym sąsiadom w przezwyciężeniu kryzysu. Mamy przecież w tym względzie duże doświadczenie i sukces, który uprawnia nas do tego aby stać się spirytus movens tej wielkie próby dla Europy. To brzmi trochę górnolotnie, choć właśnie o to chodzi. Główny ciężar zadania spoczywa jednak na najsilniejszej gospodarce europejskiej – Niemcach. Sami nie podołamy temu zadaniu.

Można jednak być na „nie” jak się okazuje, dla samej zasady, i wpisywać się w polską, szlachecką tradycję. Tyle tylko, że tą najgorszą. Suwerenność szlachecka, „złota wolność” nie uwzględniała w żaden sposób racji stanu państwa jako dobra nadrzędnego. „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”, wtedy też, gdy larum grają. Pilnowanie czubka tylko własnego nosa skończyło się kiedyś źle. Historia lubi się powtarzać, więc warto zachować się w tym trudnym momencie inaczej. Żeby więcej nie było jak u Jana Kochanowskiego: „Polak przypowieść nową sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi”.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka