100 obserwujących
363 notki
1033k odsłony
7422 odsłony

Scenariusz eskalacji, czyli nowa rosyjska agresja.

Wykop Skomentuj53

W świecie upowszechnił się pogląd, że w trakcie publicznych wystąpień Władimira Putina nic nie dzieje się przypadkiem. Rosyjski przywódca nie jest typem gadatliwego „brata łaty”, któremu zdarza się powiedzieć więcej niżby chciał i który potem musi wycofywać się z tego co powiedział. Wręcz przeciwnie, jego wypowiedzi są niejednoznaczne, lakoniczne, ale z pewnością nieprzypadkowe. Tak też było w trakcie ostatniej wielkiej konferencji prasowej, kiedy zapytany o możliwe zmiany w rosyjskiej konstytucji Putin powiedział, że jego zdaniem nie byłoby głupim rozwiązaniem usunięcie zapisu „z rzędu” z tej części ustawy zasadniczej, która mówi o tym ile kadencji prezydenckich sprawować może w Federacji Rosyjskiej jeden człowiek. Gdyby pójść na taki krok, to mogłaby to być tylko jedna kadencja i koniec. Tylko co to znaczy i dlaczego Putin teraz zaczął o tym mówić?

W Polsce w ogóle nie zauważyliśmy tej części putinowskiego przesłania zaabsorbowani częścią historyczną jego wystąpienia. Ale być może obydwa są ze sobą w logicznym i politycznym związku, tzn. Putin mówił zarówno o historii i genezie II wojny światowej jak i zmianach w rosyjskiej konstytucji w jakimś wspólnym celu? Tylko jakim?

Zacznijmy od kwestii konstytucyjnych. Rosyjscy publicyści debatujący na temat motywów Putina poruszają kilka kwestii. Po pierwsze dlaczego teraz, skoro do wyborów w 2024 roku zostało 5 lat, a dotychczasowa praktyka polityczna w Rosji nie zakładała tak otwartego, na wstępnym etapie, poruszania spraw przyszłości. Wydaje się, że jedyną rozsądną odpowiedzią na ten temat jest ta, która mówi, że w istocie kluczowym jest tutaj rok 2021, czyli termin wyborów do Dumy. Jeżeli tak to wystąpienie Putina nie jest przedwczesne. Na tej samej konferencji prasowej mówił on też, że nie jest zwolennikiem przyjęcia nowej konstytucji. To istotna informacja, bo oznacza, że w Rosji nie zostanie zwołane Zgromadzenie Konstytucyjne, które mogłoby zrobić taki krok, a ewentualne zmiany nie dotkną fundamentów rosyjskiego ustroju, czyli Rosja raczej nie stanie się państwem kanclerskim.

A teraz kwestia jak należy interpretować opinię Putina na temat celowości usunięcia z konstytucji słów „z rządu”. Zdaniem pewnej grupy rosyjskich komentatorów, ale trzeba zwrócić uwagę, że nie jest to pogląd dominujący, wypowiedź należy rozumieć w ten sposób rosyjski prezydent nie chce dopuścić do sytuacji, w której jego ewentualny następca mógłby sprawować dwie kadencje i wzmocnić się zbytnio. Pytanie tylko po co, bo w 2030 roku Władimir Władimirowicz będzie miał lat 78 i w Rosji, póki co dominuje pogląd, że już nie będzie chciał wracać do rządzenia. Chociaż patrząc np. na wybory w Stanach Zjednoczonych, gdzie główni ubiegający się o ten urząd mają dziś 77 (Biden) i 73 (Trump) lata tego rodzaju przeświadczenie wydaje się nieco na wyrost.

Znana ze swej przenikliwości rosyjska politolog Tatiana Stanovaya formułuje inny w tej kwestii pogląd, który wart jest zauważenia. Otóż cytuje ona w swym artykule wypowiedź Putina z 2012 roku w świetle której jest on zwolennikiem poglądu, że zmiany konstytucyjne, takie jak te o których mówił na swej konferencji prasowej z racji iż tworzą nowy stan prawny niejako „zerują” licznik kadencji. Prawo nie może działać wstecz, dowodził wówczas, a w związku z tym po zakończeniu kadencji Miedwiediewa, ja będę miał przed sobą jeszcze dwie kadencje. I analogicznie, zmiana o której mówił teraz Putin mogłaby oznaczać, że „w nowych warunkach” będzie miał on przed sobą jeszcze kolejne 6 lat.

Inna wreszcie interpretacja słów Putina sprowadza się do tego, że w gruncie rzeczy ogłosił on cos w rodzaju castingu na swego następcę i w zależności od tego jak on będzie przebiegał odpowiednio modyfikowana będzie narracja i polityka dotycząca zmian konstytucyjnych. Jeżeli sprawi się najpoważniejszy obecnie kandydat, czyli Dmitrij Miedwiediew, to wówczas jedna dlań kadencja jest wystarczająca gwarancją, że nie przyjdą mu do głowy pomysły związane z budową własnego zaplecza politycznego, co można było obserwować w trakcie poprzedniej prezydentury Miedwiediewa.

Ale co to oznacza, że sprawi się? Otóż rosyjscy komentatorzy zwracają uwagę na to, że w grze w złego i dobrego policjanta, jaką Federacja Rosyjska uprawia z Białorusią, Miedwiediew jest zdecydowanie tym złym, twardo domagającym się integracji gospodarek obydwu państw, również na poziomie politycznym. Przypomnijmy, że ostatnio prezydent Łukaszenka informował z jednej strony o tym, że ostatnia 31 „karta drogowa” odłożona została do roku 2023 – 24, co w ciekawy sposób zbiega się z rosyjskim cyklem politycznym oraz oskarżał Miedwiediewa o to, że ten stawia Białorusi ultimatum za ultimatum, nawet ponoć wbrew stanowisku Putina.

Wykop Skomentuj53
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka