107 obserwujących
373 notki
1069k odsłon
  3348   5

„Stany Zjednoczone mają sojuszników, bo mają interesy”. Co to dziś znaczy?

Jak (informuje) (https://www.politico.com/newsletters/national-security-daily/2021/08/11/us-weighing-possible-evacuation-of-kabul-embassy-sources-say-493941) amerykańska edycja portalu politico w Waszyngtonie trwają właśnie intensywne rozmowy na temat przyszłości misji dyplomatycznej w Kabulu. Jedna z rozważanych opcji, choć decyzja nie została jeszcze podjęta, sprowadza się do ewakuacji amerykańskiej ambasady do końca miesiąca. Rozważania te mają oczywisty związek z trwającą ofensywą Talibów, którzy w ostatnich dniach zdobyli 8 z 34 stolic prowincji, w tym ważne strategicznie i zamieszkałe przez 300 tys. ludzi miasto Kunduz i zdaniem amerykańskich źródeł wywiadowczych jest tylko kwestią czasu, kiedy zdobędą oni Kabul. Pesymiści są zdania, że może nastąpić to nawet do końca września, a nawet wcześniej jeśli liderzy plemion, którzy popierają prezydenta Ghani odwrócą się od niego. Joe Biden miał nawet w kwestii szybko pogarszającej się sytuacji w Afganistanie odbyć specjalną naradę w trakcie której rozważano wstrzymanie wycofywania oddziałów amerykańskich, a nawet zastanawiano się czy czasowo nie wysłać więcej wojska, ale ostatecznie postanowiono o kontynuowaniu ewakuacji. Przeważyć miało zdanie, jak argumentuje politico, samego prezydenta. Analogie do chaotycznej ewakuacji Sajgonu, będącej w gruncie rzeczy ucieczką przed ofensywą komunistów z Wietnamu Północnego są w tym wypadku jak najbardziej uzasadnione, ale co innego w całej historii warte jest dostrzeżenia. Determinacja Bidena aby wycofać wojska z Afganistanu jest doskonałą ilustracją jak zmieniły się nie tylko priorytety polityczne w Waszyngtonie, ale również o jakim stanie ducha, w tym wypadku amerykańskiej elity strategicznej, możemy mówić. W gruncie rzeczy podobnych informacji dostarcza nam list pięciu państw („starej Europy”) (https://www.reuters.com/world/six-countries-urge-eu-not-stop-deportations-afghanistan-belgium-says-2021-08-10/) (Niemcy, Holandia, Dania, Austria, Belgia i Grecja) do Komisji Europejskiej w którym rządy zaprotestowały przeciw decyzji Brukseli w kwestii wstrzymania readmisji uchodźców z Afganistanu. Została ona podjęta, bo uznano, że jeśli przybyszów z tego kraju, którzy nie uzyskali azylu politycznego w Europie wyśle się z powrotem do ich ojczyzny, to może to oznaczać, iż trafią w ręce Talibów, co równa się w wielu przypadkach wyrokowi śmierci. W liście sześciu państw, które skrytykowały tę decyzję znajduje się, jak informuje Reuters, sformułowanie, iż zaprzestanie readmisji „jest złym sygnałem” i „może on motywować jeszcze większą grupę obywateli Afganistanu aby opuścić swoją ojczyznę i przybyli do Unii Europejskiej”. Wspólnota, jak widać przeszła wielką drogę od pamiętnego „witamy i zapraszamy” kanclerz Angeli Merkel pod adresem uchodźców do obecnego stanowiska.

Zmienia się nastawienie kolektywnego Zachodu wobec problemów krajów położonych na krańcach świata, zmienia się też klimat emocjonalny i przekonanie o własnych możliwościach. Wydaje się, że nawet w porównaniu z okresem przed pięcioma laty świat liberalny jest znacznie mniej optymistyczny, jeśli chodzi o ocenę własnych możliwości, bardziej zaabsorbowany a nawet przygnieciony własnymi problemami i bardziej skłonny, niźli w przeszłości, do uprawiania ostrożnej polityki. Rosyjscy analitycy są nawet zdania, iż z niedawnych aspiracji „rozszerzania na Wschód” na Zachodzie już nic nie pozostało, a teraz klimat emocjonalny jest taki, że na środkowoeuropejskich członków Unii Europejskiej i NATO patrzy się raczej w kategoriach balastu niźli cennej zdobyczy.

Tego rodzaju podejście jest czytelne w ostatnim artykule Barryego R. Posena, profesora politologii, szefa Centrum Badań nad Bezpieczeństwem MIT (opublikowanym) (https://mk0hcssnlsb22xc4fhr7.kinstacdn.com/wp-content/uploads/2021/08/Forum-Essay-2-The-transatlantic-relationship-Radical-reform-is-in-the-U.S.-national-interest.pdf) w ramach serii studiów nad relacjami atlantyckimi The Hague Centre for Strategic Studies. Posen jest znanym realistą w kwestiach relacji międzynarodowych, więc puntem wyjścia swych rozważań uczynił zdanie, przypisywane Richardowi Nixonowi, iż „Stany Zjednoczone mają sojuszników bo mają interesy, a nie dlatego mają interesy bo posiadają sojuszników”. Co jednak oznacza ta maksyma zastosowana do współczesnych, odmiennych niźli 70 lat wcześniej, kiedy powstawało NATO, realiów? Wymaga to, w opinii, Posena, przemyślenia. Tym bardziej, że jak zauważa „Chiny są trudnym rywalem strategicznym, prawdopodobnie trudniejszym niźli było nim ZSRR”. Rosja, choć słabsza od Imperium Sowieckiego, po przeprowadzeniu z powodzeniem reformy swych sił zbrojnych nadal jest państwem „stwarzającym problemy” a na dodatek Stany Zjednoczone, mają obecnie, zdaniem amerykańskiego politologa, mniej zasobów i znacznie mniej energii aby w tym samym stopniu co w przeszłości koncentrować swą uwagę na kwestiach związanych z bezpieczeństwem międzynarodowym.

Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka