107 obserwujących
373 notki
1069k odsłon
  2291   5

Czas na wschodnioeuropejskie AUCUS

W piątek wieczorem Jean-Yves Le Drian szef francuskiego MSZ-u poinformował , że „na prośbę” prezydenta Macrona wezwał ambasadorów swego kraju w Stanach Zjednoczonych i Australii „na konsultacje”. Wcześniej mówił o kryzysie w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, ale ta decyzja, musi być odebrana nie tylko jako wyraz niezadowolenia Paryża z porozumienia AUKUS, ale również jako gotowość do zaostrzenia relacji. W tym duchu wypowiadali się również przedstawiciele francuskiego korpusu dyplomatycznego. I tak Gérard Araud, były francuski ambasador w Izraelu oraz w USA (napisał w jednym ze swoich tweetów) (https://twitter.com/GerardAraud/status/1439130156942172161), że „zważywszy na powagę ciosu dla naszych interesów gospodarczych i strategicznych” jakim było zerwanie przez Australię kontraktu na zakup produkowanych przez francuską firmę okrętów podwodnych „Paryż odczuwa potrzebę zrewidowania naszej polityki zagranicznej, na obszarze Indo-Pacyfiku, w stosunku do USA i NATO, w stosunku do Chin”. W kolejnym wpisie (dodał) (https://twitter.com/GerardAraud/status/1439163329952591872), że nowe realia międzynarodowej rywalizacji winny skłaniać Francję do przyjęcia strategii, która on określił mianem Gaulizmu 2.0 polegającej na tym, że Francja pozostanie państwem sojuszniczym, ale nie zobowiązanym do podejmowania określonych kroków. „Niektóre konfrontacje nie są naszymi” skonkludował Araud. Aby była jasność o co chodzi (napisał też) (https://twitter.com/GerardAraud/status/1439194367781187588), że „postrzegane z Europy Chiny są rywalem, konkurentem, ale nie wrogiem. Geografia ma znaczenie”. Francuski dyplomata i publicysta rozwinął te myśli w (komentarzu w Le Point) (https://www.lepoint.fr/monde/gerard-araud-l-amerique-nous-a-laches-revenons-aux-sources-du-gaullisme-18-09-2021-2443673_24.php) gdzie napisał m.in., że sposób w jaki Joe Biden przeprowadził ewakuację Afganistanu oraz afera z okrętami podwodnymi świadczą o tym, że amerykański prezydent „gardzi Francją i czas wyciągnąć z tego wnioski”.

Z kolei reakcje Anglosasów są, jak można się domyśleć, utrzymane w zupełnie innym tonie. Andrew Small z German Marschal Fund (przypomniał) (https://twitter.com/ajwsmall/status/1438919152383692800), że w grudniu ubiegłego roku przedstawiciele nowej amerykańskiej administracji, która jeszcze nie sprawowała władzy a konkretnie Jake Sullivan, publicznie proponowali państwom Europy, Niemcom i Francji, aby te przeprowadziły konsultacje sojusznicze, zanim w przyspieszonym tempie podpiszą umowę z Chinami. Wówczas, jak napisał Small, postawa wiodących stolic Europy, które zdecydowały się zlekceważyć głosy płynące z Waszyngtonu przedstawiana była jako triumf „strategicznej autonomii” Europy, a wszelkie sugestie aby poczekać z umową z Chinami do objęcia urzędowania przez ekipę Bidena było odbierane w Europie wręcz w kategoriach afrontu.

Ulrich Speck, wpływowy niemiecki komentator i dziennikarz, zbliżony do Chadecji (napisał) (https://twitter.com/ulrichspeck/status/1439100166263480320) z kolei, że zawarcie porozumienia AUKUS może być uznane jako sygnał płynący z Waszyngtonu, iż administracja Bidena „porzuciła nadzieję, że Europa, szczególnie Francja i Niemcy będą kluczowymi partnerami w amerykańskiej strategii powstrzymywania Chin”. W jego opinii, Waszyngton zniecierpliwiony opieszałością Europy przyjął propozycję Australii i Wielkiej Brytanii gotowych pogłębić współprace wojskową a cenę jaką za ten krok przyjdzie zapłacić, którą będzie „frustracja Francji” uznał za niezbyt wygórowaną. Speck zastanawiał się też, czy Paryż nie zdecyduje się blokować, zaplanowanej na koniec września europejsko – amerykańskiej rundy rokowań w sprawach handlowych i technologicznych.

Ciekawe są też wypowiedzi ekspertów i polityków z naszej części Europy. Warto na nie zwrócić tym większą uwagę, że Araud napisał, że rysujące się we współczesnym świecie wyzwania, związane są z klimatem, sztuczną inteligencją, polityką handlową etc., nie mają zaś wymiaru militarnego. Pogląd ten wpisuje się zresztą w tradycyjną linię polityki zagranicznej Paryża poszukującego pól współpracy z Moskwą. W Europie Środkowo – Wschodniej tego rodzaju ocena sytuacji w zakresie bezpieczeństwa raczej się nie przyjmie, i to jest, jak można przypuszczać główne źródło rysujących się podziałów. I tak Jakub Janda, szef praskiego think tanku European Values (napisał) (https://twitter.com/_JakubJanda/status/1439485326993600513), że jeśli państwa europejskie nie włączą się, i to szybko, aktywnie w politykę powstrzymywania Chin i nie zaczną prawidłowo reagować na rosnącą asertywność Pekinu, to ryzykują, iż „zostaną w zasadzie zignorowane przez Stany Zjednoczone, ponieważ okres opieki nad dziećmi w stosunkach transatlantyckich właśnie się kończy. Zostań dorosłym lub przestań liczyć na wsparcie USA.” Z kolei Radu Albu Comănescu, rumuński ekspert ds. europejskich współpracujący z Visegrad Insight skomentował propozycję powrotu Francji do polityki Gaulism 2.0 (pisząc) (https://twitter.com/raalcom/status/1439310293029507073), iż jest to odruch najprostszy, ale jednocześnie świadczący o istotnych ograniczeniach. Pójście tą drogą będzie dowodem na „zerową zdolność” Francji do adaptacji w nowych warunkach i na podobnym poziomie zdolność innowacji.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka