Na ulicę trafiła z konieczności – nie był to jej żaden pieprzony wybór, o którym słyszała tu i ówdzie. W nowoczesnych śmietnikach sygnowanych literą „W” mającą wskazywać, że kosze są własnością gminy miejskiej Wrocław, Anna – tak miała na imię kobieta – szukała przede wszystkim puszek po wszelkiego rodzaju napojach. Nie przebierała, brała jak leci. Najwięcej było tych po piwie.
http://www.kontrowersje.net/blogi/wiktor_smol
http://wiktor-smol.nowyekran.pl/


Komentarze
Pokaż komentarze