Wiktor Smol Wiktor Smol
509
BLOG

Rosyjski agent

Wiktor Smol Wiktor Smol Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Robi się wesoło, gdy jeden ruski agent wskazuje karzącym palcem innych ruskich agentów.

Sprawy proste pozornie nie wymagają wyjaśnień, pośród nich nic specjalnie się nie dzieje i nie ma w nich czego szukać. Inaczej wygląda to tam, gdzie mamy do czynienia z zawiłością, w tym gąszczu najlepiej czują się specjaliści od rozmaitych zadań i specjalności.

– Przypominam sobie dziewczynę o imieniu Rozmawita, dziwne imię i dziwna okoliczność, a imię skojarzyło mi się ze słowem „rozmaitych”, które użyłem w poprzednim zdaniu.

Rozmawitę poznałem w Moskwie, była najmłodszą siostrą trzech moich znajomych, których kiedyś poznałem w Berlinie Wschodnim na jakimś sympozjum lub szkoleniu. Nie pamiętam już dobrze – znaczy się musiało być dawno, a wydaje się, że to zaledwie wczoraj. Och! Ten czas.

Cała rodzina Rozmawity mieszkała w przedwojennym poniemieckim domku w niewielkim mieście na Pomorzu w Polsce. Dom mieścił się przy samym skrzyżowaniu nieopodal trzech największych fabryk w tym mieście. Po latach uświadomiłem sobie, że nie był to przypadek, tak samo jak nie było przypadkiem, że wpierw poznałem jej braci, a w zasadzie całą rodzinę, a dopiero później ją. Matka była osobą wykształconą, z zawodu nauczycielka akademicka, ale z tego co pamiętam nie pracowała – zajmowała się domem. Ojciec był tłumaczem przysięgłym. Kiedy tam bywałem dom zawsze był pełen ciekawych gości. Z trzech synów dwóch już nie żyje, trzeci – Zygfryd, działa w okolicach Stuttgartu.

Rozmawita była atrakcyjną dziewczyną, dziś jest kobietą w kwiecie wieku, i z tego co wiem, gdzieś w okolicach Londynu prowadzi jakieś niewielkie, ale prestiżowe wydawnictwo zajmujące się wydawaniem fachowych czasopism z branży farmaceutycznej. Dziwne te koleje losu, oj dziwne.

Ale nie o tej dziewczynie, nie o tamtej rodzinie miałem pisać, tylko o tym, że na Nowym Ekranie zostałem rozpoznany jako agent rosyjski. Dowiedziałem się też, że jest jakaś garstka osób, która zajmuje się działaniami rozpoznawczymi i rozpracowywaniem „podejrzanych” blogerów.

Ja Wiktor Smol zostałem rozpracowany jako ruski agent.

Robi się wesoło, gdy jeden ruski agent wskazuje karzącym palcem innych ruskich agentów.

Wszyscy od dawna wiedzą i powszechnie mówią, że Smol jest ruskim agentem. Ale to może taka kłótnia w ich agenciackiej rodzinie.” http://Wiktor-Smol.nowyekran.pl/post/87122,ludziom-desantu-mowie-nie#comment_760416 

Pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnień. To, że byłem słuchaczem Военная академия имени М. В. Фрунзе w Moskwie i podobną kończyłem w Warszawie, oraz to, że zawodowo zajmowałem się monitorowaniem mediów, nie oznacza jeszcze, że jestem rosyjskim agentem. Nic mnie nie łączy z panem Ryszardem Oparą, nie znam człowieka i nie znam nikogo ze starego składu redakcji „Nowy Ekran”, ani tym bardziej nie znam nikogo z nowo-powołanej redakcji.

Nie jestem związany z nikim koleżeńsko, ani zawodowo, zatem nie ma mowy o jakiejkolwiek kłótni w „agenciackiej rodzinie” – takiej nie ma.

Moje wpisy na NE miały charakter literacki i publicystyczny. Ich ilość i jakość nie może mieć, i nie ma, żadnego wpływu na kształtowanie jakiejkolwiek świadomości społecznej i politycznej czytających. Moje teksty nie nawołują do jakichkolwiek działań wobec kogokolwiek tym bardziej nie mają charakteru tajnej konspiry lub czegokolwiek, co można z taką kojarzyć.

Trzeba pamiętać, że prawdziwy agent nie dałby się tak łatwo rozpracować. :)))

Wiktor Smol
O mnie Wiktor Smol

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości