Husaria socjalistycznego PiS-u kontra legiony urzędującej politycznej mafii
Wszystko zaczęło się kiedyś, wtedy ktoś wymyślił jakiś tam początek nie bardzo wiedząc jaki będzie tego koniec.
Odwoływanie się do symboliki towarzyszy ludzkości odkąd istnieje cywilizacja. Symbolika nie dotyczy tylko białego człowieka – jest powszechnie używana przez wszystkich przedstawicieli ras.
Owszem, wydaje się prawdziwym, że to biały człowiek wymyślił PR i użył do tego wszystkich atrybutów, jakie zostały zgromadzone w zasobach cywilizowanego świata, oraz wymyślił co najmniej tysiąc jeden nowych.
Ostatnio po raz kolejny rzuciły mi się migawki pokazywane w prywatnej telewizji Polsat, właściciela Śląska Wrocław, za którego miasto Wrocław płaci umówione stawki, bo pan Solorz, posiadacz pięciu paszportów, nie jest w stanie dotrzymać złożonej obietnicy. Otóż w tej telewizorni migawką były chorągwie huzarskie, na których widniał napis PiS. Nie wiem dokładnie na jaką okoliczność ludzie trzymający drzewce wyszli na ulice, bo to nie jest w tym kontekście istotne. Istotne jest to, że ugrupowanie polityczne spod tego znaku jest partią typowo socjalistyczną i jej ewentualne zwycięstwo zakończy się rozbudową administracji, obsadą stołków przez swoich ludzi.
Kim byli „swoi ludzie” w poprzednim urzędowaniu wiemy. W wielkiej ilości byli to posiadacze legitymacji spod znaku PZPR. W wielu okręgach z lokalnych struktur władz PiS do samorządów dostali się ludzie z „desantu” wieloletni działacze i funkcjonariusze PZPR, oraz osoby kojarzone z poprzednim system.
Dziś nie jest inaczej, to znaczy nie jest wcale lepiej. O ile „kino objazdowe” centrali PiS ma się jako tako i jako takie wygląda jak wygląda, to w terenie wygląda to jeszcze marniej niż miało to miejsce zanim Jarosław nie oddał władzy Donaldowi.
Wszystko się zmienia, tylko wieczni prezesi są stali w uczuciach, do władzy ich ciągnie i potrafią mówić to samo i na okrągło. Taki jeden z drugim i trzecim i czwartym i piątym, i… tutaj całkiem spory ogonek rozmaitych prezesów, przewodniczących rozmaitości przeróżnej jest niemal tak długi, jak nie przymierzając, kolejka do mięsnego w czasach, kiedy młody Jarek w kolejach stać nie musiał wcale. Towarzysze i ich złote dzieci też nie musieli wystawać w kolejkach żadnych, wszystkiego mieli wystarczająco i niczego nie brakło.
Dziś tym „złotym dzieciom” władza się marzy, bo tutaj panie, to dopiero można. Oj można, można. Wystarczy spojrzeć na zegar długu publicznego. Oni kradną! A nam (dług publiczny) rośnie. Oj rośnie i to jeszcze jak.
Ludziom można obiecać wszystko i choć nie każdy potrafi jak radziecki dr Miczurin sprawić, aby na wierzbie gruszki urosły, to wiara w kolejnego politycznego wodzireja jest nieustająca i wielka. Czekają na przyjście „Mesjasza”, aby znowu dokonał się cud. Ale jednego cudotwórcę już mamy, więc po co nam inne cuda na kiju? Ano po to, aby się policzyć i stołki spod siedzeń wyrwać dla siebie i swoich i zemścić się za to i za tamto.
Tylko mocno mi się wydaje, mnie zwykłemu obserwatorowi, że nic to dobrego dla Polski nie przyniesie – starcie się tego, co wykluło się przy najdroższym z mebli, niczego dobrego przynieść nie może. Przecież oni wszyscy znaczonymi kartami grają. Takiej szulerni nie wymyślił nawet George Roy Hill w filmie „Żądło”.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)