4 obserwujących
86 notek
73k odsłony
1325 odsłon

Bogusław Leśnodorski człowiekiem Wojciecha Kostrzewy

Wykop Skomentuj



http://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/667094/lesnodorski-o-ochronie-rodziny-to-skomplikowane-mam-dzieci-powstal-chaos.


Na pytanie dziennikarza Kołodziejczyka: A pan nie jest człowiekiem Waltera? – odpowiedział: Nie jestem. Jeśli już, to raczej Wojtka Kostrzewy. Bingo! Kim jest Wojciech Kostrzewa, uważnym obserwatorom polskiego życia publicznego od okrągłostołowego zarania III RP, nie trzeba przypominać. Kto czuje się jednak w tej materii zagubiony polecam, na pierwszy ogień, taki oto materiał prasowy (blogowy), zob. http://monsieurb.neon24.pl/post/16359,specbankier-kostrzewa .  A potem można poszperać po Internecie i odnaleźć jeszcze kilka pikantnych szczegółów życiorysu pana Wojciecha, którego z emigracyjnego „niebytu” wyciągnął sam wielki Leszek Balcerowicz, jak wiadomo ojciec polskich „reform” ustrojowych i ekonomicznych rodem z Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR!


Wątek pana Kostrzewy, jak i sam wywiad Leśnodorskiego dla „WP” nie są oczywiście faktami medialnymi ani przypadkowymi, ani nic nieznaczącymi opowiastkami celebryty Bogusława. Wiadomo bowiem od jakiegoś czasu, że w Legii Warszawa trwa konflikt pomiędzy, uznanymi za udziałowców: Dariuszem Mioduskim i duetem Bogusław Leśnodorski – Maciej Wandzel. Można domniemywać, że po zagadkowej śmierci w 2015 roku dr Jana (Kulczyka – przyp. M.R.) w klubie Legia Warszawa doszło do przesilenia. Dla nikogo nie było chyba tajemnicą, że zarówno Bogusław Leśnodorski, jak i Dariusz Mioduski (Maciej Wandzel mógł przybyć do Legii z trochę innej bajki Starych Kiejkutów), zostali wystawieni do przejęcia warszawskiego klubu z rąk ITI (Mariusz Walter, Jan Wejchert i FOZZ spółka WSI w tle) właśnie przez środowisko skupione wokół „najbogatszego Polaka”. Trudno jednak nie dać wiary staremu polskiemu porzekadłu, że niedaleko pada jabłko od jabłoni i uznać dr. Jana za instytucję niezależną od scalonego przez WSI układu głównego młodej polskiej demokracji po 1989 roku. O tym i o innych oficjalnych donosach rzeczywistości na temat nie tylko legijnych trzech muszkieterów (Mioduski, Leśnodorski, Wandzel) pisałem wcześniej, zob. http://3obieg.pl/oligarchowie-iii-rp-na-pilkarskich-salonach. Polecam, bo nie warto się powtarzać. Można domniemywać po latach, że o żadnym przejęciu Legii przez młodych, niezależnych  dorobkiewiczów od wielkiego ITI w ogóle nie było mowy. Doszło bowiem raczej do przegrupowania sił i środków. I to przegrupowanie trwa właśnie dalej w najlepsze, a takie oświadczenia Bogusława Leśnodorskiego, dotyczące „zmowy” z Wojciechem Kostrzewą należy raczej traktować jako ostrzeżenie a nawet groźbę pod adresem Dariusza Mioduskiego. Kto w Legii Warszawa, czytaj które Stare Kiejkuty (określenie „Stare Kiejkuty”- copyright Stanisław Michalkiewicz) przejmą władzę okaże się już niedługo. Mogę się domyślać, że w tej grze wszystkie chwyty są dozwolone, nawet tak zaskakujące i wyglądające na pozbawione wszelkiego znaczenia, jak kompromitująca porażka piłkarzy z Łazienkowskiej w ostatnim meczu ligowym z Ruchem Chorzów.


Bogusław Leśnodorski nie może ostatnio mówić o dobrej passie. Jak doniosły media (w tym „Gazeta Wyborcza” 17 sierpnia 2016 roku) prezes Legii Warszawa został, jak na razie w pierwszej instancji, pozbawiony prawa do wykonywania zawodu radcy prawnego na okres 3 lat, zob. http://wyborcza.pl/1,75398,20556538,za-co-ukarano-prezesa-legii-boguslaw-lesnodorski-zawieszony.html,  za „(…) ciężkie naruszenie zasad etycznych i działanie w warunkach konfliktu interesów”. Fiu, fiu… Jeśli Sąd Dyscyplinarny Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie skazuje kolegę na 3 lata przymusowego urlopu, a ten kolega prowadzi renomowaną kancelarię prawną z kolegą adwokatem Maciejem Ślusarkiem (który notabene działa w sądzie dyscyplinarnym Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie), to musiało być coś na rzeczy i nie dało się sprawy zamieść pod dywan w normalnym trybie. Włos z radcowskiej głowy prezesa Leśnodorskiego pewnie jednak nie spadnie, bo podobno przewinienie dyscyplinarne miało przedawnić się (we wrześniu 2016 roku) niedługo po orzeczeniu kary w pierwszej instancji. I znowu przypomniało mi się inne stare polskie porzekadło: jak nie kijem go, to pałką. Nie dało się zamieść pod dywan „ciężkiego naruszenia zasad etycznych i działania w warunkach konfliktu interesów”, to sobie sprawę przedawnimy i będzie wilk syty… a Leśnodorski cały. Jak zwał tak zwał, smród jednak  pozostał i pozostanie do końca świata, a nawet jeden dzień dłużej. Czy ma lub będzie to miało znaczenie dla rozgrywki Starych Kiejkutów w Legii Warszawa? Jak już napisałem powyżej nie można lekceważyć żadnych faktów.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport