Krzysztof W. Panek Krzysztof W. Panek
231
BLOG

Ktoś tu chyba naciąga PO na pieniądze...

Krzysztof W. Panek Krzysztof W. Panek Polityka Obserwuj notkę 3

Dwa lata temu przysłuchiwałem się rozmowie sztabowców PiS kpiących ile wlezie z Partii Demokratycznej. Natrząsali się z jej decyzji o zastąpieniu na billboardach lokomotyw wyborczych, Frasyniuka i Geremka, portretami jakichś ładnych, ale kompletnie anonimowych ludzi. Po kilku głębszych sformułowali nawet śmiałą teorię, że to jacyś sfrustrowani rządami lewicy, prawicowi marketingowcy postanowili upiec 2 pieczenie na jednym ogniu – naciągnąć Demokratów na pieniądze i pogrążyć do końca tę formację. Nie wiadomo, czy tak to się naprawdę odbyło, ale demokraci.pl do dziś nie wylizali się z zadanych wtedy ran, a autorzy ich kampanii wręcz przeciwnie, mają się chyba wyśmienicie. Po obejrzeniu wczorajszego „prezydenckiego” spotu PO, podejrzewam, że znaleźli sobie nową pracę, u Donalda Tuska i… nadal robią swoje.

 

Za pieniądze Platformy można się było, bowiem upajać do woli „kaczyńską” wizją Polski z pomiatającym funkcjonariuszami AWB oligarchą i nienazwanym z nazwiska (wiadomo – grozi proces), zblatowanym z nim politykiem. A wszystko to dla żartu podpisane przez PO. Aby jednak widzowi nic się nie pomyliło „sprytni” marketingowcy Platformy zatrudnili znanego z reklamówki Prawa  i Sprawiedliwości aktora.

Nie dałbym 5 złotych za to, że przeciętny Polak wie cokolwiek o oskarżeniach pod adresem prezydenta, że kojarzy sprawę telefonu od Krauzego. Wie już za to na pewno, że  Platforma podziela spiskowe teorie PiS o mechanizmach rządzących polityką i biznesem, a wyborcza bitwa rozegra się na przygotowanym przez Jarosława Kaczyńskiego terenie.

Nie kibicuję żadnej partii, cieszą mnie same igrzyska polityczne jako takie, więc żal serce ściska, gdy na ringu wyborczym, przeciwko pisowskim zawodnikom wagi ciężkiej Platforma wystawia bokserów wagi, co najwyżej koguciej. Szkoda, że nie można odwołać tak nudnie zapowiadających się wyborów tak, jak wczoraj amerykańska telewizja ShowTime odwołała walkę o mistrzostwo świata Andrzeja Gołoty z Samuelem Peterem.

Ktoś tam, za oceanem uznał, że skoro jedyną reklamą, jaką przy naszym bokserze można sprzedać będzie ta, na podeszwach butów, które pokaże lądując w pierwszej rundzie na deskach to całą zabawę trzeba odwołać.

Z wyborami niestety jest inaczej. Cała nadzieja na odmianę w tym, że Donald Tusk rozkręci zabawę jakimś ciosem z repertuaru Andrzeja Gołoty, może nawet tym, po którym Riddick Bowe zgięty w pół padł na plecy. Ponieważ w polityce, inaczej niż w ringu nie ma dyskwalifikacji za nie sportowe zachowanie mimo wszystko, jeszcze wstrzymuję się z ogłaszaniem tych wyborów najnudniejszymi w historii…

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka