Krzysztof W. Panek Krzysztof W. Panek
24
BLOG

Wybierzmy nieuczciwych

Krzysztof W. Panek Krzysztof W. Panek Polityka Obserwuj notkę 10

Kiedy w amerykańskim filmie pojawia się piesek, niedźwiadek i mały chłopczyk lub dziewczynka mogę w ciemno strzelać, że małe spryciule do spółki lub dla w/w menażerii tuż przed napisami końcowymi wykolegują z interesu jakiegoś łobuza. Podstępnie nagrają kamerą lub podpuszczą przy wszystkich do wyjawienia prawdziwych planów drania, który zamiast dokładać do kupowanego właśnie obozu skautów wpadł na pomysł zrobienia kasy na polu golfowym lub budowie apartamentowców  w urokliwej dolince, gdzie pan niedźwiadek urządza sobie intymne spotkania z panią niedźwiadkową. Transakcja zostaje unieważniona, a facet ma szczęście jeśli w finałowej scenie nie dostanie kopniaka z pół obrotu od Chucka Norrisa.

 

W Polsce takie historie nie mają happy endu. Nikt naprawdę nie jest wdzięczny, że jakiś miły chłopiec z CBA tuląc się do posłanki nacisnął przycisk z napisem record, że ujawnił plany PO dotyczące szpitali. Sądzę, że mimo pognębienia Platformy takim przebiegiem wydarzeń załamali się nawet politycy PiS, mający o służbie zdrowia jakieś pojęcie, jak Z. Religa i A. Sośnierz.

Przez pazerną posłankę o bardzo małym rozumku koncepcja prywatyzacji służby zdrowia trafiła do kosza, gdzie leży m.in. w towarzystwie programu likwidacji KRUS-u i przetrzebienia populacji fałszywych  rencistów i niekompetentnych nauczycieli. Dołączyła do koncepcji, z którymi skrycie zgadzają się politycy niemal wszystkich opcji ale jawnie realizować nikt nie ma odwagi.

 

Moja babcia powiedziałaby w tej sytuacji, że  jeden ambitny dureń bywa groźniejszy od 10 s***synów. Posłanka Sawicka ujawniła te aspekty programu Platformy, które wielu Polaków chętnie poparłoby i skompromitowała je doszczętnie.

Tak, jak nie mam nic przeciwko zamianie obozów harcerskich na pola golfowe, nie napawa mnie przerażeniem wizja sprywatyzowanych szpitali. Nawet jeśli ktoś sobie coś przy tej okazji zachachmęci - warto. Paradoksalnie dziś cała nadzieja w nieuczciwości polityków, że po wyborach powrócą jawnie lub skrycie do odrzucanej dziś prywatyzacji szpitali. Przynajmniej jeśli o mnie chodzi prędzej odgryzę sobie język niż powiem coś w stylu – „Panie premierze ale przecież przed wyborami mówił Pan…”   

 

P.S.

 

Kwestię prywatyzacji szpitali przemyślałem sobie dokładnie jakieś 2 lata temu leżąc przez 3 noce na gazetach, przy łóżku mojej córki w szpitalu na Niekłańskiej w Warszawie. Sympatyczni i kompetentni lekarze podobnie jak innym rodzicom pozwolili mi na spanie przy dziecku, ale to wszystko na co mogłem liczyć. Teoretycznie, o czym informowało obwieszczenie dyrekcji miałem prawo wypożyczyć sobie leżak,  ale leżaków oczywiście nie było. Ze względu na cykl dyżurów część sprzętu diagnostycznego pracowała tylko po kilka godzin na dobę, a na wypiskę czekałem kompletnie bez sensu do późnego popołudnia. Gdyby ktoś myślał tu nie tylko sercem ale także portfelem badania zakończyłyby się po góra dwóch dniach, bez żadnej straty dla przebiegu leczenia, a szpital byłby bogatszy o pieniądze, które zapłaciłbym za cokolwiek do leżenia i jedzenia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka