Mam wrażenie, że Polska przypomina dziś studencki pokój w trakcie ostrej imprezy, gdzie nikomu z pijących nie straszna jeszcze myśl o nadchodzącym poranku. Wódka płynie, balowicze powiedzieli już wszystkim wszystko, co naprawdę o nich myślą i ostatnim wysiłkiem próbują szybkim pawiem dobić przeciwnika. Liderom PiS, PO, Lid i LPR udało się obrzucić nawzajem zarzutami o ludobójstwo na drogach, pomocnictwo w mordowaniu staruszków i nienarodzonych dzieci, oskarżeniami o zdradę narodową, że o zwykłej korupcji i uwodzeniu prostodusznych posłanek nie wspomnę. O ile, w czasie porządnej studenckiej biby zawsze był pod ręką woźny lub po prostu ktoś trzeźwiejszy, ogarniający sytuację, odciągający pijaków od okien i kierujący do toalety to w tej kampanii tego zabrakło. Chyba po raz pierwszy od lat mające pełnić funkcję trzeźwych recenzentów autorytety dziennikarskie tak jawnie deklarowały się, na kogo można, a na kogo nie powinno się głosować. Komentarze nie tyle balansowały na granicy chamstwa co daleko ją przekraczały. Zaczęło się od milcząco zaakceptowanego w środowisku „Roman przestań pieprzyć”, by potem przechodzić nad wszystkim do porządku dziennego. Zabrakło kogoś, kto po prostu „wytrzaskałby„ za buractwo dziennikarzy Zetki, za ich komentarze o szansach A. Fotygi w konkursie miss świata, kogoś, kto ująłby się, nie robiąc z niej kompletnej idiotki (jak partyjni koledzy) za posłanką B. Sawicką, za „zzomowanym” na siłę przez PiS D. Tuskiem.
Dziś w nocy wchodzimy w drugi, cichy cykl imprezowy, kiedy wszyscy będą gotowi zabić za zbyt głośną, rozsadzającą skacowaną głowę prośbę o ogień ale wszystko, co najgorsze, czyli powyborcze after party jeszcze przed nami. Że pokój trzeba będzie posprzątać, to każdy gospodarz wie, ale jak wybrnąć z tego, co się w nocy zrobiło i powiedziało? O polityków się nie boję: J. Kaczyński spróbuje zrobić koalicję konstytucyjną z D. Tuskiem, R. Sikorski ułoży się z „niedorżniętymi hordami”, PiS wytłumaczy z szybkiego numerku z debatą z LiD?, a liberalne PO z romansu, z najbardziej chyba etatystyczną partią PSL? Ale jak zachowają się dziennikarze? Niestety nie mam złudzeń, że jak politycy - szybko znajdą bieliznę i ulotnią z pokoju udając, ze nigdy jej nie zgubili. W końcu, wiadomo, kto to będzie pamiętał po kolejnej balandze?


Komentarze
Pokaż komentarze