Krzysztof W. Panek Krzysztof W. Panek
43
BLOG

Czy wieczysty sojusz PO-PSL przetrwa koalicję PiS-LiD?

Krzysztof W. Panek Krzysztof W. Panek Polityka Obserwuj notkę 3

Czy D. Tusk wygrał wybory? Nie chodzi oczywiście o kwestionowanie wyniku jako takiego ale zawsze warto wszystko dokładnie policzyć, a zachowania ludzi i partii prognozować w oparciu o ich obiektywne interesy, a nie deklaracje. A mam wrażenie, że w powyborczym ferworze zapomniano o wspólnocie interesów PiS i  LiD, ugrupowań, które szansy na powrót do władzy mogą upatrywać jedynie w jak najszybszej kompromitacji nowego rządu D. Tuska. Możliwości zaś uprzykrzenia mu życia mają co niemiara.   

 

LiD jeszcze o tym milczy, ale Jarosław Kaczyński przebąkuje o rozliczaniu PO z obietnic wyborczych i ma podstawy do tego „optymizmu”.

 

Załóżmy więc, że 11 listopada powstaje rząd PO-PSL. W. Pawlak wyciągnie od PO więcej ministrów, wojewodów i innych synekur niż wytargowały od Kaczyńskiego LPR i Samoobrona razem wzięte. Wszyscy pamiętamy, że w 1993 roku choć jego partia miała  mniej głosów niż SLD to lewica płacząc i zgrzytając zębami oddała mu nawet tekę premiera. Dziś także PSL jest bardziej potrzebny PO niż odwrotnie. Jeśli W. Pawlak zażyczy sobie, by premier D. Tusk chodził po sejmie w moherowym berecie i gumiakach, to lider PO ponegocjuje z nim co najwyżej kolor gumy na kamaszach.

 

A program PO? Likwidacja agencji rządowych?, podatek liniowy, tak, czy inaczej nazwane rozbicie CBA?

 

PSL prędzej odda narządy na przeszczepy niż zrezygnuje z przejęcia agend typu ARiMR, AWRSP i innych, które można obsadzić lokalnymi działaczami partyjnymi. Ludowcy taki mają po prostu obiektywny interes partyjny i błagania PO nic tu nie pomogą.

 

Liberalne zmiany podatkowe? Nawet jeśli zgodzi się na nie PSL to zablokuje je prezydent, a  jego veto podtrzymają pospołu PiS (z przyczyn oczywistych) i LiD (z powodów ideowych).

 

Czy lewica ma interes w rozbiciu CBA? Nie. Lewicy nikt korumpować nie będzie, zaś z praw statystyki wynika, że w PO prędzej, czy później znowu znajdą się jakieś naiwne czarne owce, które wpadną w ręce siepaczy M. Kamińskiego.

 

Wizja nieformalnej koalicji parlamentarnej PiS i LiD może się wydawać mocno dziwaczna ale ona już miała miejsce. Obie partie przekonały się już, jak owocna może być ich współpraca przy okazji debat przedwyborczych. Kiedy J. Kaczyński i A. Kwaśniewski ramię, w ramię bojkotowali D. Tuska ich notowania szybowały w górę. Kiedy LiD się wyłamał i zgodą na debatę z liderem PO wymusił zgodę na to samo PiS-u obie partie przegrały. Takich doświadczeń się nie zapomina. Bardziej więc dzisiaj wierzę w podyktowaną interesami cichą kooperację PiS z LiD niż hucznie zapowiadany „wieczysty sojusz i pakt o nieagresji PO i PSL.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka