57
BLOG
W obronie Oli Kwaśniewskiej
Od kilku dni media rozpisują się o tym, że Ola Kwaśniewska wyleciała z pracy w „Dzień Dobry TVN”. Podobno ukarano ją w ten sposób za to, że bez konsultacji z producentem, ze łzami w oczach broniła ojca przed zarzutami pijaństwa w Kijowie i Szczecinie. Przyznam, że nie rozumiem merytorycznych przyczyn takiej decyzji. Zarówno ona, jak i jej mama pojawiły się w TVN właśnie w związku z urzędem Aleksandra Kwaśniewskiego (przy czym Oli, w formule tego programu szło na antenie wcale nie najgorzej). Nagle, zapewne przypadkiem, tuż po przegranych przez ojcowski LiD wyborach okazało się, że nie może już być po prostu córeczką tatusia, która ma prawo ślepo wierzyć we wszystko, co usłyszy w domu. Abstrahując od koniunkturalizmu osób, które zadecydowały o początku i końcu telewizyjnej kariery panny Aleksandry w naszej kulturze istnieją normy regulujące prawa i obowiązki w stosunku do najbliższych.
Nawet przed sądem mamy prawo odmówić zeznań, jeśli mogłyby obciążać naszych bliskich. Są okoliczności, w których prawda musi skapitulować, dać pierwszeństwo miłości. Jest coś doprawdy nieludzkiego w postawie różnych naśladowców Pawlika Morozowa, gdy choćby tylko odwracają wzrok od pręgierza do którego przywiązano ich najbliższych. Dlatego nigdy nie pozwalałem sobie na żart z sąsiada, gdy prosił o pomoc z wniesieniem na drugie piętro chorej - pijanej żony, a nie specjalnie poważałem tego, który pozwalał równie „choremu” ojcu leżeć pod śmietnikiem czekając na zapadnięcie zmroku, by wciągnąć go po schodach do domu.
Nawet więc nie ceniąc sobie szczególnie dorobku byłego prezydenta można mu przynajmniej pogratulować udanej córki.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)