W Nowej Gwinei zapłata za ślub z "nową" narzeczoną to 240 dolarów, 5 świń i jeden ptak. Dwie świnie, ptak i jedyne 30 "zielonych" wystarcza, aby zapłacić za żonę z odzysku (rozwódkę lub wdowę). Nic nie płaci się za byłą dwukrotną mężatkę.
Gdyby przyjąć podobne ustalenia w stosunku do polityków zmieniających barwy klubowe, czy byłoby to dużym nadużyciem?
A czy rozwód nie jest właśnie zmianą barw klubowych?
Co może być jego przyczyną? Najprawdopodobniej może to być słaba gra, niekorzystne ustalenie finansowego transferu, może być też chałtura w innym klubie, strzelenie gola do innej bramki lub zwyczajny faul.
Nie ma zmiłuj. Karę trzeba ponieść. Najpierw żółta kartka, później czerwona i zakaz gry na boisku.
Politycy mają lepiej. Choć i wśród nich zdarzają się sportowcy z różnych dziedzin, fair play jest dla nich obcobrzmiącym zwrotem, a kiks stałą metodą walki.
Transfery bywają różne. Największym transferem było ogłoszenie komitetu wyborczego Lewica i Demokraci, w którym znalazła się większość zawodników, grających w czerwonych koszulkach. Materiał i krój nie miał znaczenia. Liczyła się barwa.
Najczęstsze są transfery jednostkowe, przy których transfer Luisa Figo z Barcelony do Madrytu był tylko przyjacielskim gestem. Założyciel jednej partii startuje z listy konkurencji, z którą naparzał się w poprzednim meczu, a szeregowe wagoniki jednej partii stają się lokomotywą innej.
Politycy „z odzysku” nie dbają o barwę koszulki. Dla nich najważniejszy jest numer. Choć zapominają, że to my ten numer ustalamy.
Że co, że selekcjonerzy słabi? Nawet importowany nie pomoże, gdy zawodnicy nie umieją grać.
W tym kontekście 5 świń i jeden ptak to cena wygórowana.
Zostałabym tylko przy ptaku.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)