Erynia Erynia
48
BLOG

Rekontra - odpowiedź

Erynia Erynia Polityka Obserwuj notkę 3

Na Folwarku stopniowo pogarszały się warunki życia. Wynikało to z braku zainteresowania właściciela i coraz bardziej nasilającej się skłonności do alkoholu. Zanikały stosunki handlowe ze skłóconymi sąsiadami; aby przeżyć pozbywano się po kawałku własnych dóbr. Ludzie żyli nędznie, harowali za niewielką zapłatę i wcześnie umierali. Tracili radość życia i pogrążali się w szarości i beznadziejności codziennego trudu.

 

Aż przyszło przebudzenie.

 

Sen, opowiedziany w starej stodole przez medalowego Knura, o wolności, solidarności i szczęśliwym i sprawiedliwym życiu, obudził ich nadzieję i zmobilizował do walki o lepszą przyszłość. Odtąd żyli nadzieją na radykalną zmianę sytuacji.

 

Sprawy organizacyjne i wyjaśnianie zawiłych kwestii spoczęły na najbardziej inteligentnych, którym przewodziło dwóch młodych- zaangażowanych oraz jeden - wytrawny mówca, mistrz socjotechniki i propagandy. Pięciokrotnie odśpiewali hymn, pogonili właściciela Folwarku, a na drzwiach stodoły, która odtąd miała stać się muzeum, umieścili tekst Siedmiu Przykazań, w którym ujęto cały system. Program spotkał się z pełną aprobatą. Kilkumiesięczna praca ideologiczna była prowadzona konsekwentnie, systematycznie i rzetelnie. Tak przygotowane zwierzęta były zdolne do spójnego i pełnego determinacji działania, gotowe do oddania życia "za sprawę".

 

Podnieceni szczęściem przechwalali się bohaterskim czynami, zachęcając do obywatelskiej postawy w obronie Folwarku. Ustanowiono odznaczenia i dwa święta narodowe: Powstanie i Dzień Bitwy pod Oborą. Przebiegły właściciel sąsiedniego folwarku obawiał się, że wiadomości o Powstaniu przenikną do jego gospodarstw i tam dojdzie do podobnych wydarzeń. I tak się stało. Fala buntu ogarnęła wiele źle zarządzanych gospodarstw, a ich mieszkańcy spoglądali z podziwem i uznaniem dla nowej władzy sąsiadów.

 

Po początkowej euforii przyszły czasy chude. Jesienne wichury i sroga zima dała się wszystkim we znaki. Pierwszy protest podjęły zbulwersowane złym żywieniem kury, którym kazano oddawać swoje jajka. Po pięciu dniach głodu, którym je ukarano, dziewięć z nich zmarło, a pozostałe wróciły do swych koszy. Jajka dostarczono odbiorcy.

 

Władza wszędzie wyczuwała ślady przestępcy. Srogo ukarano będących w zmowie z dawnym właścicielem Folwarku; padło również ostrzeżenie, że wśród zwierząt znajdują się zdrajcy. Garstka lojalnych zwierząt nadal deklarowała poparcie dla władcy i pracę dla wspólnego szczęścia. Rosło też poparcie w sondażach. Władca pokazywał się odtąd w towarzystwie psów i kogucika-herolda i został nazwany "Ojcem Wszystkich Zwierząt", "Postrachem Ludzkości" i "Dobroczyńcą Owczarni", a jego portret umieszczono na ścianie wielkiej stodoły.

 

Mimo iż zwierzęta dokładały wszelkich starań, aby efekty ich pracy były jak najlepsze, dochodziło do zaskakujących zdarzeń i nadużyć, które starano się ukryć. Mobilizacją do jeszcze większej aktywności było stworzenie: Komitetu Produkcji Jaj, Ligi Czystych Ogonów, Ruchu Walki o Bielszą Wełnę i Komitetu Reedukacji Dzikich Towarzyszy.

 

Pięknej klaczy Molly zabroniono noszenia kolorowych wstążek. Postawiono na wychowanie młodych, co miało zapewnić przyszłą niepodzielną władzę utrwalaną przy pomocy psów. Nie ustawały jednak kłótnie obu przywódców, Snowballa i Napoleona, których ostatecznie poróżniła sprawa budowy wiatraka. Różnili się też między sobą w zasadniczych kwestiach dotyczących polityki wewnętrznej i zagranicznej. Napoleon okazał się przywódcą bezwzględnym, wprowadził nowe zasady podejmowania decyzji. Język, jakim się posługiwał, wyrażał troskę o przyszłość mieszkańców i odpowiedzialność za ich losy. Używanie formuł prawnych miało dawać poczucie bezpieczeństwa.

 

W rzeczywistości metoda językowej manipulacji służyła naginaniu prawdy , powstały "słowa - straszaki", a bariera między władzą a społeczeństwem nieuchronnie się pogłębiała. Rzecznik – zrezygnował z pracy, a jego po.  - Squealer, nadal umiał odpowiednio przedstawić każdą sprawę, znaleźć argumenty, by zaprzeczyć oczywistym racjom. Z wielkim namaszczeniem wychwalał potęgę umysłu i szlachetną postawę Napoleona, zaś jego zdanie potwierdzały wyćwiczone do ataku psy. W nowej sytuacji nikt nie mógł się sprzeciwiać "jedynie słusznym poglądom".

 Zwierzęta, zwłaszcza te bardziej inteligentne, nie mogły uwierzyć własnym oczom i uszom, a Napoleon umacniał swą władzę, wysuwając bzdurne oskarżenie i fabrykując fałszywe opinie o swych przeciwnikach. Rozwinęła się działalność szpiegowska, następowały oskarżenia, tortury i egzekucje. Za przyjaznymi hasłami kryło się poniżenie, zakłamanie i manipulacja zwierzętami. Nawet prawdziwy ideowiec, gotowy dla sprawy poświęcić własne zdrowie i życie, koń Boxer, został sprzedany do końskiej jatki. Piękne wizje 10 cudów, którymi raczono mieszkańców Folwarku, poszły w niepamięć ...

A tak powieść się kończy:

"Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł rozpoznać, kto jest kim".

(MagdaF. - swobodna przeróbka Orwella)

Erynia
O mnie Erynia

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka