Kilka dni temu Polacy oficjalnie dowiedzieli się od premiera, co wcześniej już zaobserwowali podczas wizyty P. Rice, że nieklawo jest ze znajomością języka angielskiego wśród naszych parlamentarzystów. Na zawołaniu: welcome everybody daleko się nie zajedzie, a i akcent wypadałoby ucywilizować.
O języku polskim premier już nie wspomniał, choć przysłuchując się transmisji sejmowych można mieć przekonanie, że język polski ma wiele narzeczy, a gramatyka jest sprawą dowolnie regulowaną przez partyjne dyrektywy. Zależną od pory obradów i stopnia znużenia.
Premier Tusk, człowiek inteligentny i bywający w wielkim świecie, po 300- dniowej obserwacji uznał, że rząd w temacie języków obcych ma się kiepsko. Od siebie dodałabym, że nie tylko w tym temacie. Choć najwięcej w PO magistrów, najwięcej też zaległości ze studiów, Szkoda, że kompletując przez 2 lata gabinet cieni, nie sprawdził umiejętności lingwistycznych swych kandydatów, ale pewnie zabrakło egzaminatora.
Obecnie postanowił nadrobić te zaległości i przeznaczyć 1,2 mln zł na kursy angielskiego dla rządu. A obiecywał wyborcom, że będzie rząd fachowców. Zapomniał tylko dodać, ze wyłącznie polskojęzycznych.
Następna decyzja w myśl hasła: tanie państwo, to zatrudnienie prywatnej firmy do rozwieszania flag. Nie mam pojęcia ile takich firm funkcjonuje na warszawskim rynku i czy wymagany jest przetarg na te usługi. A zadania są poważne. Przestrzegać grafiku wszystkich świąt państwowych i narodowych, a także oficjalnych wizyt zagranicznych, dbać, aby flagi nie wisiały dłużej niż 2 dni oraz czuwać, by, jak powiedział premier, nie były powieszone „do góry nogami”. Nie wiem za bardzo gdzie flaga ma nogi, gdzie głowę, ale wiem o co chodzi premierowi. O to samo, co w starym dowcipie o milicjantach: zielonym do góry. Czyli białym.
Być może nawet powstanie wkrótce Ministerstwo Flagi, które dokładnie określi, kiedy flagi wywieszać. Bowiem ustawa o godle, barwach i hymnie, znowelizowana w 2004 roku, nie stawia ograniczeń, ale i nie precyzuje, w jakie dni flagi należy bezwzględnie eksponować.
Wyniki kontroli wykazują, że flaga państwowa traktowana jest przez najpoważniejsze urzędy jako ozdoba. Tymczasem, o czym przypominają nieliczni znawcy protokołu, symbolika wymowy flag jest bardzo czytelna. Najbardziej honorowym miejscem, jest strona prawa, czyli ta, w którą orzeł ma zwróconą głowę – tam zawsze powinno się wystawiać flagę gospodarza, która ma pierwszeństwo przed flagami innych państw i organizacji międzynarodowych. Jeżeli są trzy maszty, to flaga polska powinna być podniesiona na środkowym. Wywieszenie flagi, oprócz uczczenia świąt, powinno coś oznaczać – że obraduje Sejm, że w gmachu obecny jest Prezydent RP, że premier przyjmuje zacnego gościa – ale w każdym przypadku flagi powinny być wystawione zgodnie z zasadą pierwszeństwa gospodarza, która wszak w niczym nie ujmuje stronie przyjmowanej.
Nie wiem czy wybrana przez premiera firma ma świadomość odpowiedzialności zadania, jakie na niej spoczywa i czy jest w stanie, bez odpowiednich kursów, opłaconych oczywiście przez rząd, posiąść ustawową wiedzę i dyplomatyczne kanony.
Czym więc jest tanie państwo? Tanie państwo to takie, które znacząco zwiększa wydatki, żeby móc potem obiecywać ich zmniejszenie.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)