Zaczęło się od hiszpańskiego El Pais, który w ubiegłorocznym, marcowym wydaniu, zamieścił artykuł Pilar Ramol pt.: „Polska wciąż budzi grozę”. Autorka napisała, że "Polska odegrała kluczową rolę w niegodziwości, która doprowadziła do zagłady dwóch trzecich europejskich Żydów" oraz, że Polacy są "największymi antysemitami w Europie.
W trzy miesiące później, do Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu wpłynęło zawiadomienie Rafała Orszaka, szefa wrocławskiej LPF o popełnieniu przestępstwa polegającego na obarczaniu winą narodu polskiego za holokaust. Istnieje bowiem zapis Kodeksu karnego, który przewiduje karę do 3 lat więzienia za "publiczne pomawianie narodu polskiego o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie". Wprowadzono go do polskiego prawa w październiku 2006 r., nowelizacją ustaw: lustracyjnej i o IPN. Wszedł on w życie wraz z całą nowelizacją w marcu 2007 r. i od razu był przedmiotem krytyki.
Śledztwo więc zostało zawieszone do czasu orzeczenia TK, co do jego zgodności z Konstytucją. Takie wątpliwości miał też prof. Jan Kochanowski - RPO uważając, że narusza on zasadę wolności wypowiedzi i poglądów oraz wolności badań naukowych. On też w styczniu 2007 r, zaskarżył ten zapis do TK. "Świadomość grożącej sankcji karnej będzie wywoływać efekt w postaci powstrzymania się od publicznych wypowiedzi oraz badań naukowych dotyczących zbrodni komunistycznych i zbrodni nazistowskich" - napisał we wniosku do Trybunału.
Przez rok TK nie zajął się wnioskiem, wobec czego w tym roku RPO zwrócił się ponownie do TK o pilne wyznaczenie rozprawy. Miało to związek z książką prof. Jana Tomasza Grossa "Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści", w której autor stawia tezę, że antysemityzm w Polsce po II wojnie światowej miał przyzwolenie społeczne, a liczni Polacy brali udział w zagrabieniu mienia ofiar Holokaustu.
Na ten temat wypowiedział się dzisiaj w TOK FM prof. W.Sadurski, który sam nie był pewny, czy TK zajmie się meritum – czyli samym przepisem, czy tylko jego trybem uchwalenia.
Teraz już wiemy, że to drugie. TK uchyla przepisy Kodeksu karnego dodane ustawą lustracyjną, o karalności pomówienia Narodu Polskiego za przypisywanie mu zbrodni komunistycznych lub nazistowskich, z powodu wadliwości drogi legislacyjnej. Wyrok TK jest ostateczny. Jego uzasadnienie opiera się na fakcie, że poprawka Senatu zmieniła intencje Sejmu wyrażone w trzecim czytaniu ustawy. Takie ustalenie powoduje, że Trybunał nie musi już badać merytorycznej treści przepisu. Zdanie odrębne do wyroku TK złożył drugi sędzia sprawozdawca - Wojciech Hermeliński. To więc kolejna porażka posłów i ich nieznajomość prawa, która otworzyła prawną furtkę do bezkarnego pomawiania i oskarżania Polski i Polaków, którą to niechlubną tradycję zapoczątkował sam „autorytet” Bartoszewski w Knesecie.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)