Zanim Lech Wałęsa grzmiał, że IPN trzeba zabetonować na 50 lat , jego Instytut złożył zlecenie oddziałowi gdańskiemu IPN-u na napisanie podręcznika do historii dla maturzystów, opisującego dzieje Polski od konferencji jałtańskiej do 2007 r. Tym samym chciał udowodnić, że istnieje inna wersja historii, prócz tej, autorstwa Cenckiewicza i Gontarczyka. Dziwne, że nazywa to pluralizmem. Dziwne też, że książce nie ma wzmianki o Wałęsie w kontekście ewentualnej współpracy z SB, co tłumaczy A. Dudek, że jest to książka nie o Wałęsie, ale historyczna. Nie wiem, jak wytłumaczenie to przyjmie sam zleceniodawca, który uważa przecież, że jest głównym budowniczym naszej historii najnowszej.
"Uznaliśmy, że taka publikacja jest potrzebna. Polska młodzież nie zna najważniejszych dat w najnowszej historii Polski. Poza tym w ostatnich miesiącach dochodziło do takich przekłamań naszej historii, iż uznaliśmy, że musimy zareagować" - tłumaczy Henryk Sikora z Instytutu Lecha Wałęsy, pomysłodawca podręcznika.
Podręcznik" "Drogi do wolności. Drogi do wspólnej Europy", w nakładzie 40 tys. egzemplarzy, ma trafić na przełomie października i listopada bezpłatnie do uczniów klas maturalnych z Warszawy, Trójmiasta, Wrocławia, Katowic, Szczecina i Białegostoku. Autorem podręcznika jest prof. Jerzy Eisler, a współautorami: prof. Andrzej Paczkowski, Antoni Dudek, Andrzej Friszke i Paweł Sasanka. Wszyscy oprócz Andrzeja Friszke są obecnie związani z IPN. Książka kończy się na wygranych wyborach przez Po w 2007 roku, ale i podsumowuje rządy Pis-u: "Wobec braku jednej spójnej wizji oraz większości parlamentarnej wystarczającej do zmiany konstytucji w programie PiS było więcej politycznego marketingu niż realnych możliwości. Dwa kolejne rządy Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego nie przeprowadziły żadnych znaczących reform ustrojowych".
Zwykle jest tak, że to ministerstwo zleca napisanie podręczników, a nie prywatna fundacja. Powstaje pytanie: czy zgadzamy się na taką wersję historii, która powinna być obiektywnymi faktami, a nie polityczną zemstą? Czy wyrażamy zgodę, aby Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wspólnie z MSZ nie tylko zatwierdziło go jako podręcznik, ale i finansowało go z państwowych pieniędzy?


Komentarze
Pokaż komentarze (17)