Nie jest dobrze. Liberalna polityka karna, brak nowelizacji k.k. oraz decyzje ministra Ćwiąkalskiego w sprawach mafiosów z Pruszkowa, Wołomina czy Mokotowa, nie poprawiła sytuacji w polskich więzieniach. Przeludnienie zakładów karnych i aresztów śledczych jest faktem, a kodeksowa norma zaludnienia 3m2 na osadzonego jest fikcją. Brakuje ponad 15 tys. miejsc.

Co innego w Niemczech. W więzieniu w Rosdorf, w Południowej Dolnej Saksonii – warunki luksusowe. 80 procent z 360 skazanych siedzi w jednoosobowych celach, a pozostałych 20 procent ma cele dwuosobowe. Nic więc dziwnego, że nasi więźniowie, co jakiś czas organizują bunty ( nazwa „strajk” zarezerwowana tylko dla mających prawa obywatelskie), domagając się: 8 m2 na głowę, lepszego wyżywienia, pokoi schadzek, i warunków do uprawiania sportów. Czasem zdławienie takiego buntu wymaga kilku dni i grupy antyterrorystów.
Tak było w 1989 roku w więzieniu w Czarnem, w woj. pomorskim, jednym z najcięższych zakładów karnych w kraju, w czasach PRL-u mającym sławę ciężkiego więzienia dla recydywistów. Dzisiaj nic się nie zmieniło. Odsiadują tu mężczyźni skazani na długoletnie wyroki, także na dożywocie, więźniowie niebezpieczni, recydywiści oraz członkowie gangów. Na 1200 miejsc, wyroki odbywa obecnie 1640 osób.W takich warunkach łatwo dochodzi do groźnych sytuacji konfliktowych i agresywnych zachowań..
Dlatego oba zakłady karne: wzorcowe, w niemieckim Rosdorf i w Czarnem, podpisały we wrześniu br. umowę między służbami więziennymi obu krajów o wymianie personelu. Za kilka dni przybędzie do Polski czteroosobowa, rosdorfska delegacja, która będzie pełnić służbę w Zakładzie Karnym w Czarnem.
Potem grupa polskich strażników wyjedzie zdobyć doświadczenie w Niemczech. Taka wymiana polskich i niemieckich kadr więziennych będzie normą. – Nie chcemy tylko rozmawiać, chcemy wspólnie działać i wyciągać naukę z doświadczeń –mówił w dniu podpisania umowy Helmut Shultze, dyrektor zakładu karnego w Rosdorf.
"Wiadomo, że odstajemy od więziennictwa w Europie Zachodniej. Muszę jednak się pochwalić, że kiedy Niemcy byli u nas przy okazji wizytacji, przyznawali, że są zaskoczeni dyscypliną i większym porządkiem niż u nich" -chwali się dyrektor więzienia w Czarnem, płk Franciszek Tarasewicz. Jest też za tym, aby w więzieniach były psy. Psy to bezpieczeństwo. Dla osadzonego funkcjonariusz jest przewidywalny, a pies nie. Można rozpracować też system elektroniczny, np. stosując zakłócenia czy dezinformację, z psem tak się nie da.
Wspólne doświadczenia mogą być szokujące. Dla nas, dla Niemców, a także dla osadzonych.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)