Nie wiadomo, ile prawdy jest w powiedzeniu, że ludzie dzielą się na inteligentnych i tych, którzy słodzą kawę. Nawet ci „inteligentni” nie wyobrażają sobie życia bez cukru, który wchodzi przecież w skład wielu napojów i produktów, również tych ostrych, jak keczup czy musztarda.
Nie mylił się Melchior Wańkowicz, prekursor copywriterów, którego przedwojenne hasło „Cukier krzepi” jest dziś dowodem, że „słodka trucizna” zawsze była i jest ogromnym biznesem. Na początku lat 90-tych rozpoczął się wielki, słodki przekręt. Gdy większość cukrowni była zadłużona z powodu zbyt małych rządowych gwarancji na zakup surowca, związki rolnicze protestowały przeciwko ich prywatyzacji z udziałem kapitału zagranicznego, a sytuację utrudniała nadprodukcja, szacowana na 400 tys. ton cukru rocznie, tęgie biznesowe głowy (czytaj oszuści) zaczęły zastanawiać się jak wykorzystać ten stan. Skupowali od Agencji Rynku Rolnego cukier, który natychmiast sprzedawali, pobierając cały czas opłaty od ARR za przechowywanie.
Druga metoda to wykorzystywanie dwóch cen na cukier w hurtowniach: ceny krajowej i o połowę mniejszej ceny cukru przeznaczonego na eksport. Kluczem do interesu były dokumenty potwierdzające, że transport przekroczył granicę (druki SAD), które należało odesłać do cukrowni, by ta otrzymała od skarbu państwa zwrot różnicy ceny. Takie fikcyjne dokumenty potwierdzające eksport cukru wystawiano na większości zachodnich przejść granicznych. Przez wiele lat policja nie była świadoma procederu, aż jej uwagę zwróciło szybkie bogacenie się szczecińskich celników, którzy nagle kupowali drogie samochody, mieszkania czy domy.Jednym ze sposobów zacierania śladów po fikcyjnych transakcjach eksportowych był łańcuszek pośredników: firma X kupowała cukier na eksport i natychmiast odsprzedawała go firmie Y, sama zaś ogłaszała upadłość.
Pierwszego dużego "przekrętu cukrowego" w Polsce dokonały firmy związane z poznańskim Elektromisem i jego „mózgiem” – Mariuszem Świtalskim, obecnie właścicielem sieci dyskontowych Biedronka i Żabka, a także Funduszu Inwestycji Zamkniętych FIZ. W podejrzanych transakcjach cukrowych skarb państwa stracił 400 mln starych złotych. W dziesięć lat po popełnieniu przestępstwa w procesie kierownictwa Elektromisu zapadły kary w zawieszeniu i grzywny.
Aż wreszcie za słodki interes wzięła się Unia. W 2006 roku Ministrowie rolnictwa krajów członkowskich Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdzili reformę rynku cukru, która zmierzała do ograniczenia produkcji cukru i uprawy buraków cukrowych w UE. Jej założeniem było eliminacja z rynku niekonkurencyjnych producentów cukru, poprzez wstrzymanie produkcji. Polska, wraz z trzema innymi krajami (Litwa, Łotwa, Grecja), była przeciwna. Założeniem reformy była eliminacja z rynku niekonkurencyjnych producentów cukru, poprzez wstrzymanie produkcji. Np. Polsce obcięto kwoty produkcji o 13,5 proc, zlikwidowano też wiele cukrowni.
Co teraz robią pracownicy Cukrowni Łapy, jednej z najnowocześniejszych w Polsce? Sprzedano jej majątek w kawałkach, zwolniono 75 % załogi, A reszta pakuje w torebki cukier, który tirami przywożony jest z Niemiec.
Na mojej torebce cukru czytam: Stiftung&Co.KG, D-74167 Neckarsulm.
Ciekawa jestem, co produkować będą zlikwidowane w stocznie?
Może gwoździe?
Ten tekst to jedynie przykład jednego tylko sektora gospodarki. A przemysł odzieżowy, fabryki obuwia, niezgodne z prawem prywatyzacje wielu gałęzi polskiej gospodarki? Czy ktoś to kiedykolwiek rozliczy i ukarze winnych? A my dziwimy się, że brakuje pieniędzy na emerytury.
Dlatego uważam, że nadal żyjemy w PRL-u.
Tylko wtedy nazywano to aferami.
Dzisiaj - kręceniem lodów.



Komentarze
Pokaż komentarze