Prestiżowy niemiecki ośrodek badania opinii publicznej TNS Emnid podał, że w Niemczech wzrasta przyzwolenie na eutanazję. Tylko 13% chce, aby była zakazana, natomiast aż 85 proc. chce sama decydować o zakończeniu swojego życie.
To nie tylko wynik obawy przed nieuleczalną choroba, bólem czy wegetacją. Odzwierciedla także stan niemieckiej medycyny paliatywnej, za małą liczbę hospicjów, złą sytuację w domach opieki społecznej, Od lat media alarmują, że w wielu z nich panują fatalne warunki. Rok temu okazało się, że zaniedbywany jest przeciętnie co trzeci pacjent, dochodziło do sytuacji, że ludzie zapadali na zdrowiu z powodu niedożywienia albo byli przywiązywani pasami do łóżek. Prawie dwie trzecie pracowników domów starców deklaruje, że wolałoby umrzeć, niż żyć tak jak ich pacjenci.
Rząd Niemcy zdecydowanie sprzeciwia się eutanazji.Głównie z tego powodu, że eutanazję - i to przymusową - jako pierwsi w Niemczech zalegalizowali naziści. Pod kryptonimem akcja "T4" w komorach gazowych albo od zastrzyku z trucizną zginęło ponad 100 tys. niepełnosprawnych lub nieuleczalnie chorych osób.
Jednocześnie wielu lekarzy prywatnie preferuje takie rozwiązanie. Niemiecki "Bild" podaje, że tylko w klinice uniwersyteckiej w Düsseldorfie co piąty lekarz co najmniej raz w miesiącu odłącza nieuleczalnie chorych od maszyn podtrzymujących życie. Coraz więcej Niemców omija więc prawo, wyjeżdżając do Szwajcarii, gdzie eutanazja jest legalna, a Ludwig Minelli i jego organizacja Dignitas oferuje usługi „miłosiernego” zejścia z tego świata, za 7 tys. euro. Na szczęście, Polaków na to nie stać, choć planowane reformy naszego rządu przebiłyby niemiecki sondaż, gdyby taki był przeprowadzony u nas.
Mały zestaw do eutanazji



Komentarze
Pokaż komentarze (8)