Blog
Słowa w sosie ostro-gorzkim- http://www.blogroku.pl/wing2009,gwh
Magda Figurska
Magda Figurska Publicystka WARSZAWSKIEJ GAZETY
128 obserwujących 611 notek 563769 odsłon
Magda Figurska, 7 czerwca 2009 r.

Kto się nie popisał? Polacy?

 

Jutrzejsze media zdominują pewnie socjologowie, politolodzy, politycy i znawcy zachowań wyborczych, którzy będą rozważać przyczyny niskiej frekwencji (ok. 18%) w dzisiejszych  wyborach do PE. Czynią to zresztą nieprzerwanie od 1989 roku z okazji wszystkich wyborów i jak dotąd udało im się wypracować wspólne stanowisko, że jest to wynik słabości polskiej demokracji.
Nawet w przełomowych wyborach w 1989 roku udział wzięło tylko 62% uprawnionych do głosowania, a do wyborów do PE w 2004 roku poszedł co piąty obywatel. Głosy obywatelskie postulujące wprowadzenie JOW-ów czy rządowe, proponujące obniżenie wieku czynnego prawa wyborczego do 16 lat, a także stworzenie kodeksu wyborczego, tego stanu rzeczy nie zmienią. Tak jak i niektóre poglądy, że musimy mieć wpływ na przyszłość Europy i nie możemy zamykać się tylko w swoim ogródku.
Dlaczego więc obywatele rezygnują z uczestnictwa w wyborach? Mieliśmy dziś do wykonania tylko dwie czynności. Zdecydować się na pójście i zdecydować o wyborze. Tłumaczenie niskiej frekwencji długim weekendem, złą lub dobrą pogoda jest tak samo niedorzeczne jak twierdzenie o niedosycie, w dobie Internetu, informacji na temat UE.
Czy jest to polityczna obojętność? Poczucie braku wpływu na życie polityczne, niechęć do sposobu i rezultatów uprawiania polityki, która nie jest transparentna, brak zaufania do rządzących?  Czy słabą frekwencję można usprawiedliwiać niskim odsetkiem Polaków z wyższym wykształceniem? Czy wpływa on na udział w wyborach, podobnie jak stopień zamożności, stan cywilny, religijność? Co jest przyczyną bierności społeczeństwa polskiego? Socjologowie zwracają także uwagę na  strukturę wiekową społeczeństwa: im społeczeństwo młodsze, tym niższa frekwencja. To twierdzenie błędne, ponieważ nasze społeczeństwo, czego przykładem  kłopoty z wypłatami zusowskich emerytur,  jest społeczeństwem ludzi w wieku średnim i starszym. Również przeświadczenie, że polityka nie ma wpływu na nasze życie, jest  tezą błędną, ponieważ w wielu dziedzinach na co dzień dotkliwie odczuwamy nieprzemyślane czy błędne decyzji rządu.  Nieprawdą jest też, że Polacy nie są zainteresowani polityką; wystarczy obserwować popularność wszelkich portali społeczno-politycznych, a także rozwój organizacji pozarządowych, stowarzyszeń obywatelskich i akcji. A więc i tutaj diagnoza jest nieprawidłowa. Kolejna teza o braku mobilizacji politycznej jest też błędna, wystarczy wejść na stronę internetową;:petycje.pl, aby przekonać się, że nie jest to prawda.
Udział w głosowaniu, w odróżnieniu od płacenia podatków, nie jest obywatelskim obowiązkiem, lecz prawem - wyboru przedstawicieli społeczeństwa. Prawem numer jeden w demokracji. Z prawa tego obywatele korzystają wówczas, gdy rządzący wywiązują się z obowiązków wobec nich; dotrzymują wyborczych obietnic, nie odrzucają projektów obywatelskich ustaw, nie lekceważą postulatów referendów w wielu ważnych sprawach. 
 I tu socjologowie mają rację. W bogatszych krajach, gdzie społeczeństwo widzi namacalnie dobra jakości rządzenia, frekwencja wyborcza jest wysoka.
Jak widać  wraz ze wzrostem świadomości na temat Unii Europejskiej  (również w wyborach w innych państwach), frekwencja nie wzrosła i zdecydowanie przejawia tendencję malejącą. Można nawet zaryzykować tezę, że decyzje UE w sprawach polskiej gospodarki, były powodem niechęci wyborców. Nie zawsze zgadzamy się z unijnym prawem, jesteśmy zawiedzeni nierównym traktowaniem Polski i innych państw-członków UE, nie zgadzamy się z lansowaną polityką  historyczną.
Kolejna przyczyna niskiej frekwencji tkwi w osobach samych kandydatów. Dziś już wyborcy nie wierzą jedynie medialnym „autorytetom”, mają szeroki dostęp do wiedzy o wszystkich kandydatach, ich życiu, drodze zawodowej, finansach, dokonaniach, potrafią skonfrontować kampanie wyborcze z rzeczywistymi osiągnięciami, które często wypadają słabiej od obietnic, a dotychczasowi posłowie Unii Europejskiej, zwani potocznie europosłami, nie potrafią obronić naszych spraw i reprezentować interesów obywateli Polski.
Czy zatem niskiej frekwencji, także w innych państwach unii, nie można łączyć ze  spadkiem akceptacji do tej instytucji?
Te pytania powinny być tematem jutrzejszych dyskusji.
 
 
 
 
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image Proponuję oryginalne danie: SŁOWA W SOSIE OSTRO-GORZKIM,produkt ciężko strawny i kaloryczny, okraszony szczyptą humoru i odrobiną ironii. ================================================= Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor "że żeby", "gdyż ponieważ". Widać, że Autor był gimbem. Jedynie, czego nauczyły...
  • @ALEKSANDER CHŁOPEK - OUTSIDER221 I znowu kłamstwo: "Jeszcze tu nikt nie widział, więc i nie...
  • @Autor Miał Pan zniszczyć UE, ew. zrobić z niej burdel, a tu co? Podkulił Pan ogon i...

Tematy w dziale