Niemcy bardzo chcą podzielić się odpowiedzialnością z innymi za Holocaust. Tak, jak w filmie "Nasze matki, nasi ojcowie". W Polsce film wywołał falę oburzenia. Bo AKowcy w niemieckim ujęciu to antysemici, którzy nienawidzą Żydów.
Ot, zatrzymują niemiecki pociąg. Okazuje się, że w środku są Żydzi. AKowcy nie otwierają wagonów. Zatem stają się współodpowiedzialni.
Polacy mogą się jednak pocieszyć tym, że Niemcy w filmie wyznaczyli im rolę biernych pomocników. Ukraińców obsadzono w gorszej roli. Bo oto dzielni niemieccy żołnierze z Wehrmachtu próbują uratować żydowską dziewczynkę przed krwiożerczymi Ukraińcami. Dokładnie ukraińskimi policjantami.
Ukraińscy policjanci bija i zatrzymuja Żydów. SSmani stoją sobie obok i właściwie tylko przypatrują się.
To nie znaczy, że jacyś ukraińcy policjanci nie pomagali Niemcom wyłapywać Żydów. Pewnie byli i tacy. W filmie jednak dobry niemiecki bohater chce uratować żydowskie dziecko w SMOLEŃSKU.
Kraj, w którym leży Smoleńsk nazywa się Rosja i zamieszkują to miasto Rosjanie. Zatem i policja powinna być rosyjska. No, ale do dzielenia się Holocaustem z Rosjanami Niemcy jeszcze nie dojrzeli...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)