Witek Witek
90
BLOG

Przebicie do Śródmieścia 30 Sierpnia'1944 - dlaczego władze Warszawy olewają Pamięć ?

Witek Witek Kultura Obserwuj notkę 6

  Przebicie do Śródmieścia to jeden z najbardziej dramatycznych epizodów najdramatyczniejszego wydarzenia naszych Dziejów - Powstania Warszawskiego 1944 roku.
  Nie mogłem nie postarać się przybliżyć i rozpowszechnić jego niesamowite okoliczności i przebieg, m.in. w bardzo emocjonalnym tekście pt. "Przebicie do Śródmieścia - przebieg niewiarygodnych kolei baonu "Zośka" i Kolegium A"
Zaczyna się on:
   "Warszawa Stare Miasto. Koniec sierpnia 1944. Elitarne oddziały harcerskie zgrupowania płk "Radosława" Jana Mazurkiewicza w tym 2.kompania „Rudy” batalionu „Zośka” od 3 tygodni nieprzerwanych, niebywale zaciętych walk bronią dosłownie każdego metra kompleksu szpitalno-kościelnego Jan Boży – zmagania o poszczególne pomieszczenia trwają po kilka dni ! Niemcy używają przeciw nim wszelkich rodzajów broni od bombowców nurkowych, po czołgi, w tym poteżne "Sturmtiger" i inne działa szturmowe, ciężkie moździerze, rakiety zapalające, zdalnie sterowane miny „Goliath” po zakazane konwencjami międzynarodowymi gazy bojowe tajemniczego urządzenia „Typhoon”...
   Z powodu tej olbrzymiej przewagi w uzbrojeniu oraz wyczerpania obrońców zapada decyzja dowództwa o pozostawieniu Starówki i przebijaniu się do Śródmieścia.
  Przed szeregiem młodych postaci w staromiejskich (SS-mańskich) panterkach przemawia dowódca pułku Broda 53 [= Brygada Dywersji ] major Jan (Jan Kajus Andrzejewski):
  -„Jestem dumny, chłopcy, dumny,  że przyszło mi dowodzić takim oddziałem. Dumni są moi dowódcy, że taki oddział wchodził w skład ich grup. Moi zwierzchnicy oceniają was jako najlepszą kompanię nie tylko w Warszawie, ale i w całej Armii Krajowej i Wojsku Polskim…
-„Przed Wami teraz najcięższe zadanie, jakie można postawić żołnierzowi, ale jestem pewien, że dokonacie niemożliwego: Będziecie szpicą naszego przebicia do Śródmieścia.
Za wami pójdą inni i uratują skazane na zagładę waleczne oddziały Starego Miasta i jego ludność.”  

(...)
https://www.salon24.pl/u/witas1972/124481,przebicie-do-srodmiescia-przebieg-niewiarygodnych-kolei-zoski

  Dlatego bardzo zaniepokoiło mnie to, co dzieje się - również w okolicach Sierpniowej Rocznicy - w miejscach godnej naszej największej Pamięci i Dumy:
Robert Kwiatek pisze, nie kryjąc rozpaczy:
image
"... gdy byłem u Anity opisałem kamienicę na Mokotowie ze śladami po Powstaniu Warszawskim, jest kilka wpisów wcześniej, budynek będzie docieplony a ślady zatarte.
  Teraz wychodząc ze studia Republiki udałem się pod Bank Polski, zachowane ślady z walki, jedna z ostatnich redut powstańczych Starego Miasta, to z tego miejsca ruszał atak mający przebić się do Śródmieścia.
  Zaledwie 150 metrów dalej jest właz kanału, którym atak odbywał się od dołu. Tu miał miejsce nieudany desant, podobnie jak i całe Przebicie.
  Z tego włazu wychodzili do walki powstańcy. Bywałem w tym miejscu nie raz, zrobiłem zdjęcie, jak myślę tego właśnie włazu, choć nie mam pewności, nie ma dokładnej informacji a pytając miejscowych sklepikarzy, starszych ludzi - 6 osób, nikt nie był w stanie mi tego potwierdzić. Na ścianie widnieje tablica, tymczasowa, kiedyś zdjęto właściwą z pełnym opisem, nie powróciła na swoje miejsce. Opis na tablicy na dole to przedstawia.
  Nie wiążę tego z polityką, nie wiem z czym… czasem ręce opadają. Nie chcę szukać winnych, robić problemów, taniej sensacji ale też nie umiem tego pojąć, może młodzi mają wszystko już w d… nie czytają książek nie pasjonują się jak ja tą przeszłością, Warszawiacy to same „słoiki”? Gorzej że to raptem może 100 m od warszawskiego ratusza gdzie przebywa Prezydent Miasta.

  Gdy ja dowiaduje się właśnie z książek -  kto, kiedy, jak z tego kanału wychodził, jak walczył, co przeżywał o ile przeżył… że ktoś za wcześnie wystrzelił, może zahaczył o coś zdradzając misternie przygotowany plan. Niemcy zauważyli, efekt zaskoczenia nie wyszedł i cała akcja kończy się fiaskiem, ciarki mnie przechodzą. Skutkiem braku przebicia staje się konieczność ewakuacji Starego Miasta, tej garstki co pozostała  kanałami, mimo ofiarności, poświęcenia, tych bohaterów, się nie udało.
  Jestem w tym miejscu, mogę dotknąć tego włazu, tylko właśnie czy tego a w sumie po co dotykam? Czytam w książkach, znam wspomnienia o resztkach zgrupowani Radosław, przebijających się górą w tej operacji - jedyni którym górą się to udaje, o ich epopei, granatach wrzucanych do piwnicy i ciszy, bo okrzyk równa się unicestwieniu, gdy one eksplodowały porażając odłamkami - myśleli że zginą w ciemnościach i ciszy, wiedzieli, że to koniec a jednak, przetrwali, przebijali się dalej. Już widząc koniec tej drogi gdy podstępem bez opasek w krytycznym momencie udawali Niemców doszli do barykad Śródmieścia. Tu jednak ponownie strzały, z całych sił co im pozostały krzyczeli przed nimi, bo strzały  od swoich padały, myślących, że to atak niemiecki, wręcz wołali: „Starówka, nie strzelać, Radosław nie strzelać”
ale kogo to dziś obchodzi, po co o tym mówić, czemu ma służyć taka tablica?

  Warszawa ma wiele takich miejsc, każde mijając rozpamiętuje, przypominając sobie opisy z książek, próbując sobie wyobrazić niewyobrażalne.
Więc jaki wniosek, konkluzja? Nie mam, poza żalem ale też wielka duma i wdzięcznością za to jak kiedyś Polskę Oni miłowali i co dla nie poświęcali.
Takiej Polski i Tych Polaków już nie ma i nie będzie a jednak trochę z ich miłości do Ojczyzny, bezinteresowności nam by się dziś przydało.
  Wracam do Gdańska, tak należę do tych co kochają Warszawę, właśnie za tę miłość do Polski, za te ślady pamięci. Nie za korpo-stolicę, która dziś z taką dumą i dobrze tworzą Polacy, Warszawiacy, też i te „słoiki”. Warszawę da się lubić a nawet pokochać, choć, nie każdy za to samo."
https://www.facebook.com/kwiatekfoto

+++  "Dzisiaj cała akcja przebicia, z desantem włącznie, znajdują się w cieniu równie spektakularnego przejścia części kolumny mjra Jana Kajusa Andrzejewskiego „Jana" przez Ogród Saski, między niemieckimi stanowiskami, do Śródmieścia. W zasadzie ciężko się dziwić. Na temat przejścia ”górą” mamy kilkanaście rozbudowanych relacji, o desancie ledwie kilka."
   "Do desantu użyto żołnierzy batalionu "Czata 49" i "Gustaw" w łącznej sile 150 ludzi. Dowodził nimi ktp "Motyl" Zbigniew Ścibor-Rylski z "Czaty 49".
          30 sierpnia 1944 po zmroku desant wszedł do kanału włazem na pl. Krasińskich i ruszył w kierunku pl. Bankowego. Po przejściu prawie 1,5 km kanału, którego wysokość maksymalna wynosiła 170 cm a minimalna 90 cm, około godziny 1.00 w nocy został osiągnięty pl. Bankowy. Pierwsza grupa żołnierzy wyszła na powierzchnię obok znajdującej się tam fontanny i ukryła w krzakach koło figury św. Jana Nepomucena." http://www.sppw1944.org/index.html?http://www.sppw1944.org/powstanie/kanaly.html
image
Najlepszy opis desantu kanałowego na Plac Bankowy:
https://historia.org.pl/2009/09/24/desant-kanalowy-na-plac-bankowy-3031-08-1944-r-zarys-problemu-i-analiza-zrodel

  + Wspomnienia Jana Romańczyka ps. "Łata" z baonu "Czata49":
"W kanałach było ciemno i mokro. Broń i amunicję należało trzymać wysoko by się nie zamoczyła i była sprawna do walki. Po niecałych trzech godzinach drogi zmęczeni dotarliśmy do celu. O pierwszej ma nastąpić atak. Wszyscy odpoczywają, oczekując co przyniosą następne minuty.
     Jest 31 sierpnia godzina 1.00. Następuje otwarcie z łoskotem klapy włazowej. Do kanału wpada świeże powietrze. Pierwszy wyskakuje por. "Cedro", za nim jego ludzie. Naraz słychać strzały nad kanałem. Ci co są przy wyjściu, cofają się. We włazie pokazuje się głowa jednego z tych co wyszli i krzyczy: "Wychodźcie!" Z całą siłą przepycham się do wyjścia, przede mną był "Marek", za mną '"Sowa", "Gabryś" i "Kamiński". Po wyjściu "Kamiński" pobiegł na skwer w krzaki, a my pobiegliśmy do fontanny. (..)
Zorientowaliśmy się, że tylko nas czterech pozostało w fontannie.image
Robiąc zasłonę dymną z granatów wycofujemy się. Ja ostatni wpadam do włazu. Klapa pod wpływem wybuchu granatu zamyka się opadając mi na głowę. Spadam na "Marka". Klapa przycina "Błyskawicę" i mój kciuk u lewej ręki. Kanalarz doliczył się, że mu jeszcze jednego brakuje. Ustala coś z kpt. "Motylem". Ten się zwraca do mnie, żebym dał kanalarzowi mojego "Visa", bo bez broni on się boi wyjrzeć. Sanitariuszki zrobiły mi opatrunek i poszedłem kanałem za wycofującym się oddziałem."

http://www.sppw1944.org/index.html?http://www.sppw1944.org/relacje/relacja33.html



Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj6 Obserwuj notkę
Witek
O mnie Witek

  "..kilka Twoich powstańczych tekstów pisanych w sierpniu 2009 i Twoje komentarze i interpretacja faktów w tym opis próby połączenia Starego Miasta z Żoliborzem są niesamowite. Powiem szczerze, że te Twoje teksty, wraz z książką Zbigniewa Sadkowskiego "Honor i Ojczyzna", należały do głównych motywów mojego zainteresowania się szczegółami." ALMANZOR 22.08 ..."notki Witka, które - pisane na dużym poziomie adrenaliny - raczej się chłonie niż czyta." " Prawda o Powstaniu, rozpoznawana na poziomie wydarzeń związanych z poszczególnymi pododdziałami, osobami, czy miejskimi zaułkami ma niespodziewaną moc oczyszczania Pamięci z ideolog. stereotypów i kłamstw. Wszak Historia w gruncie rzeczy składa się z prywatnych historii. Prawda na poziomie Wilanowskiej_1 jest dużo bardziej namacalna i bezdyskusyjna niż na poziomie wielkiej polityki. Spoza Pańskiego tekstu wyłania się ten przedziwny napęd Bohaterów, o których Pan pisze. I nawet ten najgłębszy sens Ofiar, czynionych bez patosu i bez zbędnych górnolotności" JES pod "Dzień chwały największej baonu "Zośka" "350 lat temu Polakom i Ukraińcom zabrakło mądrości, wyrozumiałości, dojrzałości. Od buntu Chmielnickiego rozpoczął się powolny upadek naszego wspólnego państwa. Ukraińcy liczyli że pod berłem carów będzie im lepiej. Taras Szewczenko pisał o Chmielnickim "oj, Bohdanku, nierozumny synu..." Po 350 latach dostaliśmy, my Polacy i Ukraińcy, od losu drugą szansę. Wznieść się ponad wzajemne uprzedzenia, spróbować zrozumieć że historia i geografia dając nam takich a nie innych sąsiadów (Rosję i Niemcy) skazały nas na sojusz, jeżeli chcemy żyć w wolnych i niepodległych krajach. To powrót do naszej wspólnej historii, droga oczywiście ryzykowna na której czyha wiele niebezpieczeństw (...) "Более подлого, низкого, и враждебно настроенного к России и русским человека чем Witek, я в Салоне24 не видел" = "Bardziej podłego, nikczemnego i wrogo nastawionego do Rosji i Rosjan człowieka jak Witek, ja w Salonie24 nie widziałem" AKSKII 13.2.2013

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura