Mając dwadzieścia lat zazdrościłem wykładowcom na studiach, że z głowy rzucają cytatami. I to była wiedza. Zazdrościłem też (niektórym z nich) kultury, spokoju i umiejętności dostosowania do otaczającej rzeczywistości. I to była mądrość.
Mając ponad czterdzieści lat zdecydowałem się na terapię odwykową. Przeczytałem tam trochę książek i w ten sposób zdobyłem wiedzę na temat swojej choroby. Największe wrażenie zrobiła na mnie wtedy książka Mam na imię Marina i jestem alkoholiczką.
Potem przyjechałem do domu i, szukając kontynuacji terapii, zacząłem chodzić na mityngi AA. I znów, zobaczyłem ludzi, którzy byli spokojni, pogodni i zadowoleni. Bardzo chciałem taki być. Niestety, potraktowałem ich trochę jak wykładowców i zacząłem się od nich uczyć, zamiast po prostu korzystać z ich doświadczenia.
Teraz wydaje mi się, że co nieco z mądrości, którą oferują mi osoby w AA korzystam dużo mądrzej. Bo każdy ma swoje doświadczenie, nie tylko alkoholik z nastoletnim stażem. Również, a może przede wszystkim, dziś korzystam z doświadczeń tych, co pierwszy raz. Bezcenna mądrość.


Komentarze
Pokaż komentarze