Zazdrościłem alkoholikom z długim stażem - spokoju, pogody ducha i zgody na świat, której sam nie miałem. Słuchałem ich na mityngach, a właściwie chłonąłem każde słowo. Chciałem być jak każdy z nich (a było kilka takich fascynacji, pojawiających się po kolei), aż nadchodził moment, w którym zauważałem jakieś zachowanie, które nie przystoi mistrzowi. I mit upadał. Chciałem mieć sponsora, lecz gdy na mityngach słuchałem niektórych z nich, przestawałem czuć taką potrzebę.
Mam przyjaciela - terapeutę uzależnień, alkoholika. Gdy piłem, słuchałem jego słów jak prawd objawionych. Potem zacząłem trzeźwiać, a on zapił. Upadł jakiś autorytet.
Dziś to doświadczenie jest za mną - nie mam uwielbienia dla starszych stażem, ani - tym bardziej - dla sponsorów tylko z tego powodu, że sponsorują.
Dziś autorytetów w trzeźwieniu nie mam. Korzystam z doświadczenia innych alkoholików jeśli uznaję za potrzebne, jeśli nie, słucham też tego. Nawet głupcy i ignoranci - oni też mają swoją opowieść.


Komentarze
Pokaż komentarze