Życie to nie je bajka - słyszałem, jak mówili dorośli, gdy byłem dzieckiem. Odpowiadając zatem na pytanie powyżej, nie umiałbym ograniczyć się do zaprzeczenia czy potwierdzenia. Raczej stwierdziłbym, że uczę się żyć na trzeźwo i to jest moment w którym jestem.
Większość „alkoholowych” przypadłości, takich jak zapalenie trzustki czy krwawienie z przewodu pokarmowego trafiło mi się w trzeźwiejącym życiu. Podczas życia pijanego doświadczyłem co prawda trzęsących się rąk, kołatania serca, uderzeń potów czy nawet halucynacji, tym niemniej w tamtym czasie uznawałem to za karę. Dlaczego zatem doznawałem kary, gdy już zaprzestałem picia i jestem dobry?
Za punkt zwrotny tegoż trzeźwiejącego życia uznaję moment, w którym przestałem pytać: „dlaczego?”. Krwawienie pozwoliło mnie zdiagnozować w momencie, gdy wszystko było do uratowania. Zapalenie trzustki przyplątało mi się jako komplikacja po zabiegu przedoperacyjnym i służyło temu, abym zobaczył wartość tego co mam - kochającą rodzinę, brata, który przyleciał ze Stanów i mnóstwo przyjaciół, którzy martwili się moim stanem. Teraz pytanie brzmi: „po co?”. Mnie to potrzebne. Potrzebne innym. Czego miało mnie nauczyć. Tak.


Komentarze
Pokaż komentarze