Nie lubię kwantyfikatorów wielkich: wszystko, nic, zawsze, nigdy itd. Są bardzo… ostateczne i dalekie w zasięgach czasowych.
Obchodziłem dziś kolejną rocznicę swojej trzeźwości. Nie jest to, jak mówiła jedna z moich terapeutek świętowanie ostatniego picia, bo (po pierwsze) nie piję nieco dłużej, a (po drugie) trzeźwość to niepicie i zmiana - jak powiedział jeden z kolegów obecnych na rocznicy.
Nie robię tego zresztą dla siebie, żaden z nas (wspieramy się wzajemnie i dlatego świętujemy w kilku) nie robi. Przede wszystkim robimy to dla Wspólnoty, dla osób, które widzą człowieka z jakimś stażem, słyszą jego świadectwo i może to się stać dla nich wsparciem. Moje (nasze święto) to święto Wspólnoty.
Żaden z nas nie jest ideałem, dlatego nie sądzę, by stosował zasady Programu we wszystkich swoich poczynaniach. Czasem po prostu nie wychodzi. Czasem po prostu nie daję rady. Czasem po prostu się mylę. Tym niemniej próbuję. W końcu w tym wszystkim chodzi o staranie, nie tylko o efekty..


Komentarze
Pokaż komentarze (2)