Uważałbym z tą duchową i uczuciową więzią. Szczególnie zaś z jej głębią.
Pomyśl, że nie spotkałbyś mnóstwa z tych ludzi, gdybyś nie był we Wspólnocie - powiedział kiedyś mój Przyjaciel.
Miał rację. Miał rację również w tym, że nie utrzymywałbym z częścią z tych ludzi kontaktów. Na mityngu ma prawo być każdy, kto uważa, że ma problem z alkoholem i ja szanuję to prawo. Nie znaczy to jednak, że poza mityngiem mam człowieka uwielbiać za to, że spotkałem go na mityngu.
Tak jest zdrowiej.
Jest jednak coś takiego, że na mityngu panuje specjalna atmosfera. Przepływa tam jakiś specjalny rodzaj energii psychicznej, niesamowicie pozytywnej i przyjemnie ciepłej. Niektórzy nazywają to tabletką, ja jednak wolę mówić o Boskiej mocy, która pojawia się w takich miejscach.
(…)Nastała jedna z tych dziwnych chwil ciszy, jakby sto niepowiązanych ze sobą rozmów nagle dotarło do tego samego przestoju. „Przeleciał anioł” - burknął Ratz.
To fragment jednej z moich ulubionych powieści. Przypominam go sobie zawsze, gdy na mityngu zapada cisza. Bardzo lubię ten moment. Czasami anioł unosi się w powietrzu dłużej.


Komentarze
Pokaż komentarze