Myślę sobie, że nie wiem, co będzie jutro. Dziś przeszło i układam powoli jutrzejszy dzień. Myślę, co chciałbym zrobić, w jakiej kolejności - jest to konieczne, bo akurat jutrzejszy dzień jest ostatnim przed dłuższym dla mnie wolnym w pracy. Chcę zostawić jak najmniej do załatwienia po urlopie, a z drugiej strony wiem, że niewiele też mogę załatwić.
Właśnie dzisiaj chcę spróbować przeżyć ten dzień dobrze i nie od razu załatwić w nim problemy całego mojego życia. Spróbuję przeżyć go tak, jak nie miałbym jeszcze odwagi żyć przez resztę mojego życia.
Bardzo lubię czytać Oazę spokoju, którą czytałem codziennie przez cały odwyk. Uspokaja mnie myśl, że dziś mogę poświęcić się jakiejś części zadania.
Lubię myśleć o jutrze, lecz pamiętam, że to nie ja rozdaję karty, a nawet jeśli mnie ta rola przypada, nie będę mieć znaczonych kart. Gram więc tymi, które dostałem, będąc wdzięczny mojemu Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, że mam możliwość grać.
Nie wiem, jaki jest koniec tej ścieżki. Nie wiem, gdzie jest jej koniec. Nie wiem, co mnie na końcu czeka.
Właśnie dlatego podążanie tam jest ciekawe.


Komentarze
Pokaż komentarze