Kiedyś bardzo lubiłem produkcje Walta Disneya. Dziś nie bardzo mnie cieszy oglądanie tych wszystkich rozśpiewanych animacji, ale wciąż tkwi we mnie ciekawość świata.
Jestem z pokolenia, które jeszcze czytało książki. Pamiętam erę przed internetem i bardzo szanuję słowo pisane. Przede wszystkim za to, że - chcąc nie chcąc - dostałem możliwość wyobrażania sobie różnych rzeczy.
Czasem zbyt wiele sobie wyobrażam, aczkolwiek prawda jest taka, że w ośrodku to wyobraźnia dała mi dużo siły do przeżycia. Wyobrażałem sobie sytuacje, najpierw próbując sobie przypomnieć. A potem czasem uciekałem w fantazję.
Tak, na przykład, radziłem sobie z seksualnością, wyobrażając sobie różne sytuacje, zapisując je. Od terapeutki usłyszałem, że to dość zdrowy sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami, pragnieniami, popędami.
Dziś bardziej wizualizuję. Strach, smutek, inne trudne emocje. Wyobrażam je sobie jako kształt, czasem nadaję śmieszne cechy.
Stają się prostsze. I jakby łagodniejsze.
Notkę można zobaczyć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze