Większość życia czułem się „nie na miejscu”. Nie odczuwałem przynależności do grupy, jakbym przebywał obok. Nie bratałem się, nie czułem więzi. Jakbym nie pasował. Jakbym był z innej bajki.
Tak samo było w ośrodku odwykowym. Gdy słuchałem niektórych historii, patrzyłem na niektóre twarze… myślałem: Co ja tu robię?
Aż poznałem kolegę, który nie pił szesnaście lat. Drugiego, który swego czasu był dziennikarzem i niepokojąco przypomniał mnie. Kolejnego, który był przedsiębiorcą. Innego, którego szanowałem i uważałem za przyjaciela. Aż wreszcie kolega z grupy, który przedstawił nam inną wersję rzeczywistości. Następnego dnia po wyjeździe już pił. W AA też niekoniecznie czuję się w grupie.
Nie umiem być w miejscu. Nie umiem po prostu zostać ekspertem w jednej dziedzinie i pogłębiać swoją wiedzę dalej. Dalej, do szczegółów tak drobnych jak pyłki między stronami dawno zapomnianej powieści.
W końcu spotkałem dwie dziewczyny, takie jak ja. Dowiedziałem się przypadkiem, że istnieją tacy ludzie jak ja - nazywają ich multipotencjalnymi. Nie potrafią usiedzieć w miejscu, ekspansywnie poznając nowe tereny. Ucząc się szybko i wdrażając w nowe obowiązki.
Poszukuję. Nie wstydzę się tego.
Notkę można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze