Są tacy ludzie, których ego kroczy przed nimi na tyle, że czasem ciężko obojgu zmieścić się w.jednym pomieszczeniu. Sam do nich należałem i sam uważałem siebie za któryś tam (zależy od klasyfikacji) cud świata. Któremu, najlepiej, żeby cały świat oddawał mi cześć.
Nauczyłem się słuchać ego. I wiem, że są we mnie dwie moje osobowości. Jedną jest ta pijana część mnie, która lubi nurzać się we własnej zajebistości. Ego przemawia w imieniu tej części.
Lubię jednak myśl, że jest we mnie też druga część. Trzeźwiejąca, miła w obyciu, ciekawa świata i interesująca. Lubię myśl, że jest to część mojego Boga, Jakkolwiek Go Pojmuję we mnie. Lubię myśl o kawałku boskości w sobie, lecz nie pozwalam jej urosnąć, bo stąd tylko krok do pychy.
Lubię też słuchać ludzi wokół mnie, nawet jeśli mówi kilka osób, choć unikam tych hałaśliwych, niespokojnych miejsc. Wychodzę z założenia, że to ustami osób wokół mnie przemawia do mnie mój Bóg Jakkolwiek Go Pojmuję. Ktoś, kiedyś w komentarzach napisał mi, ze to równie dobrze może być to Szatan. Wychodzę z założenia, że przeciwieństwa istnieją i dlatego, zakładając istnienie Boga, Jakkolwiek Go Pojmuję, należy założyć istnienie Złego, Jakkolwiek Go Pojmuję.
To trochę jak z ego. Trzeba nauczyć się to rozróżniać.
Notkę można zobaczyć również w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze